<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Wszystko co mi wpadnie do głowy, aby tu napisać... :)</title>
	<atom:link href="http://skrzypenka.klangoblog.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://skrzypenka.klangoblog.net</link>
	<description>Skrzypce, muzyka, książki, masaż, internet, moja twórczość, refleksje, jednym słowem wszystko o czym można pisać.</description>
	<pubDate>Sat, 28 Apr 2012 13:56:07 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7-beta3</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>rozdział 29</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/28/rozdzial-29/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/28/rozdzial-29/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Apr 2012 13:56:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Życie Toma Riddle'a - moja twórczość.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/28/rozdzial-29/</guid>
		<description><![CDATA[     <link rel="alternate" type="application/atom+xml" title="Wszystko co mi wpadnie do głowy, aby tu napisać... :) Category: Życie Toma Riddle'a - moja twórczość." href="http://skrzypenka.klangoblog.net/category/zycie-toma-riddlea-moja-tworczosc/feed/" />
Rozdział 29 
bellatriks postanowiła po tygodniu wziąść się poważnie za siebie. Zapisała sobie słowa halkatli w sercu i postanowiła zacząć normalnie się odżywiać. Miała
zamiar cierpliwie czekać na powrót ukochanego. To jednak nie było łatwe. Bardzo zanim tęskniła, ale jednocześnie niezachwianie wierzyła, że on powróci.
Tym czasem musiała dowiedzieć się co ciekawego dzieje się w jej własnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozdział 29 </p>
<p>bellatriks postanowiła po tygodniu wziąść się poważnie za siebie. Zapisała sobie słowa halkatli w sercu i postanowiła zacząć normalnie się odżywiać. Miała<br />
zamiar cierpliwie czekać na powrót ukochanego. To jednak nie było łatwe. Bardzo zanim tęskniła, ale jednocześnie niezachwianie wierzyła, że on powróci.<br />
Tym czasem musiała dowiedzieć się co ciekawego dzieje się w jej własnym domu. Dotychczas się tym nie interesowała. Doprowadziła więc swoją osobę do porządku<br />
i nienagannej czystości. Weszła do jadalni gdzie właśnie przebywało 14 osób, 3 rodziny i jej dwójka dzieci. Na widok ich wszystkich znieruchomiała. </p>
<p>- chodź do nas bella. </p>
<p>Zachęciła ją tula. </p>
<p>- mama, a ja widziałam tatę. </p>
<p>Wykrzyknęła enobaria, a bellatriks skuliła się jakby otrzymała cios na wejściu. </p>
<p>- zamknij się. Wcale nie widziałaś. </p>
<p>Odpowiedział bity. Był naprawdę wściekły, bo jego zdaniem enobaria stanowczo zabardzo przeciągała strunę. </p>
<p>Bellatriks usiadła przy stole i rozejrzała się po obecnych. Jej wzrok spoczoł dłużej na ingrit i rudolfusie. </p>
<p>Austen wstrzymała oddech pod wpływem spojrzenia bellatriks. </p>
<p>- życzę szczęścia na nowej drodze życia. </p>
<p>Powiedziała cicho głosem, w którym można było wysłyszeć stal i gorycz. </p>
<p>Rudolfus nawet nie spojrzał na swoją byłą żonę. </p>
<p>- co tak odwracasz wzrok? </p>
<p>Zapytała lestrangę rudolfusa, ale nie otrzymała odpowiedzi. Następnie wstała i podeszła do ingrit. Stanęła za jej plecami i połorzyła jej ręce na ramionach.</p>
<p>Dziewczyna zadrżała pod wpływem jej dotyku. </p>
<p>- czy kazałam ci się mnie bać? Nie mam różdżki w ręku. </p>
<p>Powiedziała lestrange nachylając się nad ingrit. </p>
<p>- nie chcę cię skrzywdzić. Nie mam zamiaru. Oddałaś mi dobrowolnie voldemorta i jestem winna ci dozgonną wdzięczność. Pewnie też nazywasz się lestrange?</p>
<p>Zapytała pochylając się jeszcze bardziej w jej stronę. </p>
<p>Austen pokręciła głową. </p>
<p>- oh, nie. Jaka szkoda, a dlaczego? </p>
<p>- nie chcę odpowiadać na to pytanie. </p>
<p>- wporządku. Nie musisz. Wiesz, Mam wspaniałe dzieci, a ty też jak mniemam. Które to twoje? </p>
<p>Nikt nie zwracał uwagi, aby bella zaniechała swoich poczynań. Postanowili dopiero interweniować gdy naprawdę będzie trzeba. Puki kobieta nie wyciągała różdżki<br />
wszystko było pod kontrolą. </p>
<p>- lauren i finally. </p>
<p>Powiedziała słabo ingrit wskazując na dziewczynki. </p>
<p>Torfin dawał znaki rudolfowi, aby tamten się nie odzywał i obserwował dalszy rozwój wypadków. </p>
<p>Bellatriks podeszła do lauren i wzięła ją na ręce. </p>
<p>- ile masz latek? </p>
<p>Zapytała. </p>
<p>- trzy. </p>
<p>Odpowiedziała przestraszona dziewczynka. </p>
<p>- nie bój się mnie. Jestem twoją ciocią bellatriks. </p>
<p>Przytuliła dziecko, a potem to samo zrobiła z finally. </p>
<p>Potem usiadła przy stole jak gdyby nic się nie stało. </p>
<p>- nie ma co, czasami umiesz zaskoczyć. </p>
<p>Powiedziała halkatla. </p>
<p>- widzisz przyjacióko, poprostu jestem nieprzewidywalna. </p>
<p>Reszta posiłku przeszła już bez żadnych niespodzianek. </p>
<p>Xxxx&#8230; </p>
<p>- bity, wyjdź z tąd. </p>
<p>Rozkazała enobaria bratu. </p>
<p>- sama sobie wyjdź. Pierwszy tu byłem. </p>
<p>- ale ja muszę porozmawiać z eingarem. </p>
<p>Bity się opierał w skutek czego został wyrzucony z pokoju przez dwójkę dzieci. Postanowił być twardy i nikomu się nie skarżyć. </p>
<p>- wiesz, ładny jesteś. </p>
<p>Odezwała się enobaria patrząc na eingara porządliwie. </p>
<p>- ty też. Wyższa jesteś ode mnie. </p>
<p>- chyba mam to po ojcu.. </p>
<p>Powiedziała. </p>
<p>- mam do ciebie pytanie. </p>
<p>Zaczął ostrożnie eingar. </p>
<p>- czy ty też jesteś no wiesz zła? </p>
<p>- no, jestem. Chcę czarować, ale nie mam różdżki. </p>
<p>- ja też. Umiem bez, ale to bardzo prymitywne. </p>
<p>- a czy masz rodzeństwo? </p>
<p>Zapytała enobaria. </p>
<p>- mam, siostrę oris, ale ona jest niestety dobra. </p>
<p>- eh, chciałabym iść już do hogwartu. </p>
<p>Westchnęła mała. Pochwili nagle rozochociła się. </p>
<p>- chodź, pokarzę ci coś. Tutaj w okolicy jest taki piesek. No i ja na nim ćwiczę czary. Ty też możesz. </p>
<p>Eingar nie pozwolił sobie tego dłużej powtarzać. Jego zielone oczy zapłonęły szaleńczo. </p>
<p>Oboje wymknęli się cicho z domu. </p>
<p>Gdy tylko enobaria pomyślała o psie ten natychmiast się zjawił. Był to maleńki, wychudzony kundelek. </p>
<p>- patrz co będzie teraz robił. </p>
<p>Powiedziała do eingara, a on zaczął wpatrywać się z fascynacją. </p>
<p>Piesek zaczął dziko tańczyć podstakując przy tym na tylnych łapkach. Efektu dodawało przeraźliwe piszczenie. Potem ułożył się na grzbiecie i gdy enobaria<br />
machnęła ręką zaczął kulić się z bólu. Chłopiec był wniebowzięty. </p>
<p>- mogę też sprubować? </p>
<p>- jasne. </p>
<p>Przyzwoliła dziewczynka. </p>
<p>Po niecałej godzinie znaleźli się w domu. </p>
<p>- gdzie byliście? </p>
<p>Zapytała ich tula. </p>
<p>- na dworzu ciociu. Bawiliśmy się. </p>
<p>Tula spojrzała na dwie zarumienione z emocji buzie, a potem popatrzyła eingarowi w oczy. Płonoł w nich niebespieczny blask. </p>
<p>- eingar, chodź ze mną, a ty enobario zaczekaj na swoją mamę. </p>
<p>- nie, ja nie będę czekać, bo ona zaraz będzie płakać. </p>
<p>- zostaniesz tu i koniec. </p>
<p>Powiedziała tula, a enobaria dała jednak zawygraną. </p>
<p>Halkatla właśnie siedziała w swoim dawnym pokoju z bellatriks i rozmawiały. </p>
<p>- bellatriks, twoja córka coś chyba przeskrobała. Wydaję mi się, że jest to coś poważnego. Mogłabyś to sprawdzić? </p>
<p>- wcale nic nie robiliśmy. Bawiliśmy się tylko. </p>
<p>Rzachnął się eingar. </p>
<p>- zabardzo w to nie wierzę. </p>
<p>Halkatla spojrzała synkowi głęboko w oczy i wykrzyknęła. </p>
<p>- on jest dotknięty. </p>
<p>- no właśnie, też o tym myślałam. </p>
<p>- co to znaczy? </p>
<p>Zapytała bellatriks, która nie poszła jeszcze do córki. </p>
<p>- znaczy to, że jest zły. Nosi na sobie przekleństwo naszego przotka. </p>
<p>- ah, no tak. Przepraszam. Zapomniałam. Wkońcu czytałam tą waszą sagę. </p>
<p>W oczach chłopca pojawiły się łzy. </p>
<p>- wcale nie jestem zły. </p>
<p>Rzekł cichutko. </p>
<p>Wszystkie 3 dały się nato nabrać, a chłopak ucieszył się z takiego obrotu sprawy. </p>
<p>- ale enobaria jest. </p>
<p>- no, może trochę. </p>
<p>Wzieła ją w obronę bellatriks. </p>
<p>- porozmawiam z nią. </p>
<p>Dzisiejszego wieczoru halkatla opowiedziała wszystko mężowi i napisała list do granstensholm z wyjaśnieniami. Ulvhedin trochę się tym zmartwił, ale radził<br />
tuli i halkatli mieć na dziecko oko. Obydwie miały bacznie opserwować dziecko i wrazie gdy zauwarzą coś niepokojącego w jego zachowaniu napisać do ulvhedina.</p>
<p>Xxxx&#8230; </p>
<p>- zakładamy salon fryzjerski. </p>
<p>Zaproponował eingar. </p>
<p>- a co to jest? </p>
<p>Zapytała z ciekawością enobaria. </p>
<p>Dzieci właśnie miały zamiar się trochę pobawić i urozmaicić sobie czas. </p>
<p>- to jest taki zakład, w którym fryzjerka modeluje ci włosy. </p>
<p>Wyjaśnił chłopiec. </p>
<p>- a w naszym świecie czarodziejów tego nie ma. </p>
<p>Powiedziała z dumą. </p>
<p>- takich rzeczy urzywają tylko mugole. </p>
<p>- moja mama nie musi, bo ma ładne włosy. </p>
<p>Zaprzeczył eingar. </p>
<p>- to kto będzie naszym klientem? </p>
<p>Zapytała enobaria. </p>
<p>Wkońcu padło na lauren. </p>
<p>Dziewczynka ucieszyła się, że starsi chcą się z nią bawić toteż zgodziła się bez oporu. Usiadła na przygotowanym krzesełku. </p>
<p>- najpierw musimy ci te włosy umyć, a otem wymodelować. </p>
<p>Powiedział eingar. </p>
<p>Polał wodą włosy dziewczynki, a następnie razem z enobarią zaczęli wsmarowywać jej w głowę różne wymyślne substancje. Lauren miała już dość długie włosy.<br />
Były one podobne do włosów ingrit i bardzo się kręciły. Enobaria nałożyła jej oliwkę nicejską z zapasów tuli, a następnie dla dopełnienia efektu olifkę<br />
z ziaji. Eingar dołożył do tego balsam do ciała swojej mamy. Wcierali to bardzo pieczołowicie. Enobaria poszła jeszcze po mydło w płynie i olej do smarzenia.<br />
Wzięła też krem do twarzy ingrit. Włosy lauren wyglądały teraz strasznie. Eingar nakońcu popryskał je lakierem, aby stały. Niedość, że były stojące to<br />
świeciły tłustością i wydzielały nieprzyjemny zapach zmieszanych ze sobą produktów. Dziewczynka była wprost zachwycona. Klasnęła w rączki i zanim kto kolwiek<br />
zdążył ją powstrzymać wybiegła z pokoju nawołując głośno rodziców. </p>
<p>Oboje przybiegli. </p>
<p>- mama, patrz jaką mam piękną fryzurę. </p>
<p>Ingrit spojrzała na włosy córki, które wyglądały jak stronki. Stały na wszystkie strony. Podeszła do lauren i dotknęła ich. </p>
<p>- kto ci to zrobił? </p>
<p>Zapytała załamując ręce. </p>
<p>- enobaria i eingar. Ładne, prawda? </p>
<p>- nie, córeczko. To jest koszmarne. Sprawię im reprymende. </p>
<p>- dlaczego? </p>
<p>Zasmuciła się dziewczynka. </p>
<p>- bo twoje włosy są tłuste i ciężko będzie je umyć. Nie wiem co oni ci tam nanie wtarli. </p>
<p>Powiedział spokojnie rudolfus. </p>
<p>Oboje enobaria i eingar dostali małą reprymendę od dorosłych. </p>
<p>Włosy lauren było ciężko umyć. Same zaklęcia oczyszczające nie wystarczyły i trzeba było zużyć pół butelki szamponu, aby przywrucić je do uprzedniego stanu.</p>
<p>Xxxx&#8230; </p>
<p>Od ostatniego incydentu minął już miesiąc. Enobaria i eingar zachowywali się naprawdę wzorowo. Dziewczynka nie dokuczała nawet bity&#8217;emu, który usilnie chciał<br />
się dowiedzieć jak pracuje komputer. Teraz jednak dwoje małych i złych dzieciaków zapragnęło nowej przygody. </p>
<p>- mamo, czy możemy iść na spacer? </p>
<p>Zapytał grzecznie dotknięty halkatli. </p>
<p>- oczywiście synku. Możesz, a ty eni zapytaj swojej mamy. </p>
<p>Enobaria dostała pozwolenie od bellatriks, która niestety siedziała w swoim pokoju i wpatrywała się w zdjęcie, na którym widniała razem z voldemortem. Patrzyła<br />
nanie rozmarzonym wzrokiem przypominając sobie tamtejszy czas. </p>
<p>Szli teraz leśną dróżką nikogo nie napotykając. Chodzili już tak z pół godziny milcząc. Obojgu przyświecał ten sam cel. Chcieli się trochę rozerwać. Miesiąc<br />
bycia grzecznym strasznie ich zmęczył. Wkońcu zobaczyli jakąś samotną postać, która kroczyła z przeciwnej strony wprost na nich. </p>
<p>- teraz! </p>
<p>Wykrzyknął eingar wyciągając rękę. Kobieta idąca przed nimi upadła na podłogę. </p>
<p>- uwarzajcie jak chodzicie skarciła ich. </p>
<p>- crucio! </p>
<p>Krzyknęła enobaria, a kobieta wrzasnęła z bólu. </p>
<p>- skąd to masz? </p>
<p>Zapytał chłopiec spoglądając z zazdrością. </p>
<p>- rodzice mieli w jakimś kuwsze. Znaczy mama miała, bo ojciec nie żyje. </p>
<p>- ja też chcę to mieć! </p>
<p>Przekrzykiwał krzyki kobiety, które ciągle się wzmagały. </p>
<p>Enobaria podałz mu różdżkę i kazała powiedzieć &#8217;sectumsempra&#8217;. </p>
<p>Eingarowi odrazu wyszło. Krew chlusnęła z ciała ofiary. Chłopak był zachwycony. </p>
<p>Patrzył nato rozanielonym wzrokiem. Enobaria rzuciła jeszcze tormente, a krzki po trzydziestu sekundach ucichły. Kobieta była martwa. </p>
<p>- dobra robota. </p>
<p>Pochwalili siebie nawzajem i padli sobie w ramiona. </p>
<p>Eingar machnął ręką, a zwłoki zamieniły się w proch. Dwoje dzieci właśnie dokonało mordu i nikt otym nie wiedział. Nikt też nie przypuszczał jaką wielką<br />
aurą zła się otaczają. </p>
<p>Wrócili do domu przysięgając, że nic złego nie zrobili. Jak można było się tego spodziewać reszta domowników im wto uwierzyła. Zwłaszcza, że przez ostatni<br />
miesiąc zachowywali się jak nalerzy. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/28/rozdzial-29/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Już rozumiem&#8230;</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/15/juz-rozumiem/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/15/juz-rozumiem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Apr 2012 15:53:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Myśl odsiewnia i perypetie życiowe Bellatrix Black-Lestrange - (moja twórczość - skończona)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/15/juz-rozumiem/</guid>
		<description><![CDATA[Już rozumiem.
Siedziała na jakimś kamieniu. Głowę miała spuszczoną, a minę skwaszoną. Włosy opadały jej na twarz, ale nie zrobiła nic, aby je poprawić.
- to takie prymitywne, takie prymitywne.
Powtarzała sobie w myślach.
- jak mogłam tak dać się zabić? Wstrząsające.
Xxxx&#8230;
Przebudził się. Otworzył szeroko oczy i rozejrzał się nieprzytomnie wkoło. Wszystko co go otaczało wydawało się obce, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już rozumiem.</p>
<p>Siedziała na jakimś kamieniu. Głowę miała spuszczoną, a minę skwaszoną. Włosy opadały jej na twarz, ale nie zrobiła nic, aby je poprawić.</p>
<p>- to takie prymitywne, takie prymitywne.</p>
<p>Powtarzała sobie w myślach.</p>
<p>- jak mogłam tak dać się zabić? Wstrząsające.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Przebudził się. Otworzył szeroko oczy i rozejrzał się nieprzytomnie wkoło. Wszystko co go otaczało wydawało się obce, ale i zarazem znajome. Wydawało mu<br />
się, że gdzieś widział to miejsce. A może był w nim tylko w jakimś ze swoich snów? Nie wiedział. Pojmował jednak to, że nie śni. To był fakt, który najmocniej<br />
wwiercał mu się w podświadomość. Chciał się podnieść z miejsca, w którym leżał. Zrobił to. Gdy już wstał uczuł nieznaną lekkość, która owładnęła jego ciałem.<br />
Zawsze gdy się podnosił czuł w nim ciężkość. Teraz wiedział, że się jej wyzbył. Otaczał go krajobraz dość ponury. Wokół widział rozciągającą się pustkę.<br />
Na ziemi leżało dużo kamieni i gdzie niegdzie wystawały korzenie. Szedł bez celu. Napawał się lekkością samego siebie. Czuł, że wszystkie troski go opuściły.<br />
Nagle przystanął. Usłyszał jakiś szelest tuż przy swoich nogach. Zaczął wsłuchiwać się w ciszę, która nienaturalnie dała o sobie znać i teraz rozbrzmiewała<br />
mu w uszach jak wyrocznia. Schylił się, aby zobaczyć co lub kto jes źródłem zasłyszanego wcześniej szelestu. Wtedy ją zobaczył. Długie, czarne włosy opadały<br />
jej na ramiona. Siedziała skulona na kamieniu i nerwowo przesypywała pomiędzy swymi palcami piasek. Nie mógł uwierzyć swoim oczom. Podszedł więc do niej<br />
bardzo cicho i bezszelestnie. Pochylił się znów i dotknął leciutko opuszkami palców jej ramienia.</p>
<p>- bellatriks.</p>
<p>Szepnął w uniesieniu jakby w nieprzytomności rudolfus.</p>
<p>- czego chcesz?</p>
<p>Zapytała obojętnie kobieta.</p>
<p>Była taka sama jak za życia. W tym innym świecie czy wymiarze była nadal sobą. Nie zmieniła się ani o jotę.</p>
<p>- umarłem.</p>
<p>Szepnął cicho jej mąż.</p>
<p>- to źle zrobiłeś.</p>
<p>Warknęła nawet na niego nie spojrzawszy.</p>
<p>W jej głowie nadal kołatała się jedna tylko myśl. Jak mogła pozwolić na to, aby zabić się w tak prymitywny sposób.</p>
<p>- nie, nie zrobiłem źle. Moje serce kazało mi iść za tobą.</p>
<p>- to chyba jes głupie.</p>
<p>Wstała. Chciała odejść od swojego męża. Nie miała czasu na jego wyznania. Musiała koniecznie coś zrobić, aby znów odzyskać swoją dawną, życiową konsystencje.</p>
<p>- czarny pan żyje, a ja nie.</p>
<p>Nawet nie spostrzegła, że tą myśl wyraziła na głos.</p>
<p>- nie. Czarny pan zmarł tego samego dnia co ty.</p>
<p>Wyznał spokojnie lestrange.</p>
<p>Bellatriks odwruciła się w jego stronę i spojrzała mu głęboko w oczy.</p>
<p>- i ty nie czujesz żalu po jego śmierci? Nie czujesz boleści?</p>
<p>Zdziwiła się nie dostrzegając w wyrazie twarzy rudolfa tych oznak. Wręcz przeciwnie. Dostrzegła w jego wyrazie lekki triumf i zadowolenie pomieszane ze<br />
spokojem.</p>
<p>- nie kochana. Nie odczuwam żadnego żalu. Odczuwam nienawiść względem voldemorta. Chcę ci tu wszystko przytoczyć, bo to chyba długa opowieść.</p>
<p>Widzę jednak, że mamy czas. Usiąć i wysłuchaj mnie. Proszę.</p>
<p>Powiedział lestrange, a jego żona usiadła niechętnie. Była jednak jednocześnie ciekawa jakie to rzeczy chce wytłumaczyć jej rudolfus. Przysunął jakiś kamień<br />
i usiadł obok bellatriks.</p>
<p>- no więc? Co masz mi do powiedzenia?</p>
<p>Ponagliła go kobieta.</p>
<p>- zacznę od tego, że przejrzałem wszystkie twoje wspomnienia. Wszystko co było dla mnie nie jasne teraz jest pojęte. Teraz w głowie nie mam już mentliku<br />
tylko pełną całość. Brakujące elementy układanki weszły na swoje miejsce.</p>
<p>Na twarzy bellatriks odmalowało się jedno po drugim zaskoczenie, strach i nienawiść.</p>
<p>- nie masz czego się bać.</p>
<p>Zawyrokował łagodnie.</p>
<p>- wiem, że jesteś wrażliwą i dobrą osobą, którą zdominowały złe uczucia. Której życie dało surową lekcję. Boli mnie jednak twoja nienawiść do mnie. Próbowałem<br />
wymyślać powody, dla których tak mnie nie nawidzisz. Chciałem koniecznie dowiedzieć się co złego zrobiłem tobie. Czyż nie byłem mężem, który nie narzucał<br />
się tobie gdy tego nie chciałaś? A może narzucałem się samym moim widokiem? Powiedz mi, dlaczego te czułe słowa szeptałem w łórzku do alecto anie do ciebie?<br />
Powiedz mi wreszcie jaką wartość przedstawiał dla ciebie voldemort? Był wartością miłości? Dobrych uczuć? Czy kiedykolwiek mówił, że cie kocha? O nieszczęśliwa<br />
istoto! Zakochałaś się bez wzajemności i beznadziejnie. Rozumiem ciebie bardzo dobrze w tej kwestji. Nawet nie wiesz jak bardzo, bo również tak się zakochałem.<br />
Kochałem i kocham nadal ciebie. Boli mnie też to, że żywiłaś lub mogłaś żywić jakieś uczucia do mojego brata. Wiem też, że gdybyś była osobą wolną to wybrałabyś<br />
rabastana. Tak, osobą wolną, bo zniewolił ciebie twój własny ród, czystość krwi, szlachetne pochodzenie i nazwisko. Wiesz co ci powiem? Blackowie tak samo<br />
jak lestrange&#8217;owie byli bandą bezdusznych ludzi. Tych, którzy posiadali jaką kolwiek wartość można policzyć na palcach. Nie będę teraz ich wymieniał. Czuje<br />
się osobiście odpowiedzialny zato, że sprowadziłem cię na złą drogę. Powinienem pokrzepiać cię i dawać nową nadzieję po śmierci naszego dziecka. Ja niestety<br />
wciągnąłem cię w to piekło. Nie mogę mieć teraz pretensji o to, że stałaś się morderczynią. Kochanie, takim sposobem nie można uśmierzyć bólu. O mugolach<br />
już nir wspomnę. Na twoim miejscu też bym ich znienawidził. Ta dziewczyna, którą kochałaś była psychicznie chora. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że cię<br />
rani. Wiele bym dał, abyś mogła żyć takim życiem jak narcyza. Ty jednak jesteś od niej inna. Chwytałaś każdy dzień. Byłaś zarazem porywcza i spokojna.<br />
Kochałem i nadal kocham w tobie wszystko. Muszę ci powiedzieć, że dla voldemorta nie przedstawiałaś żadnej wartości. Byłaś tylko jego sługą i narzędziem<br />
w jego ręku na każde zawołanie. Musisz otworzyć teraz oczy i spojrzeć na wszystko z innej strony. Jeszcze jest szansa, abyś mogła się zmienić. Ty taką<br />
szansę otrzymałaś, a voldemort nie. Ty jesteś osobą myślącą. Voldemort jednak stracił możliwość myślenia w chwili, gdy podzielił swoją duszę na 7 kawałków.<br />
Rozdarł ją. Słyszysz? Rozdarł. Potem już tylko kierował się samym instynktem. Bella, ty nigdy nie byłabyś zdolna do tak bestialskiego pogwałcenia swojej<br />
osoby. Jeszcze jest dla mnie niepojęte, dlaczego twój ojciec zabił tą małą dziewczynkę. Ty bardzo chciałaś jej pomóc. Widzisz? Nie byłaś zła. Chciałaś<br />
być dobra, ale cygnus ci nie pozwolił. Gdyby tego nie zrobił mogłabyś być zupełnie inną osobą. Teraz nikt cię już nie skrzywdzi. Pozwól mi poprowadzić<br />
ciebie dalej, na dobrą drogę życia po śmierci. Sam się zmieniłem czytając i przeglądając twoje wspomnienia. Zresztą, prawie zawsze miałem duszę romantyka.<br />
Bellatriks, kocham cię i zawsze będę kochał. Na wieczność.</p>
<p>Przez chwile zapanowała pełna napięcia cisza.</p>
<p>Bellatriks spojrzała na męża wstrząśnięta i bezradna. Zdjęła z twarzy maskę, którą nosiła całe życie. Teraz pokazała swoje oblicze mężczyźnie, którego tak<br />
właściwie nie kochała.</p>
<p>- i ty to zrozumiałeś?</p>
<p>Zapytała z lekką drwiną w głosie.</p>
<p>- ty wszystko pojołeś? Zadziwiające. Myślałam, że nikt nie wie o moich troskach. A tu proszę. Zero poszanowania mojej pamięci, prywatności i wspomnień.</p>
<p>- chciałem tylko móc cie zrozumieć.</p>
<p>Rzekł cicho.</p>
<p>- szkoda, że dopiero po mojej śmierci anie za życia.</p>
<p>Ale niech ci będzie. Niech uwierzę, że rozumiesz, że dzielisz ze mną mój ból.</p>
<p>Rudolf przez chwile poczuł się jak żebrak, który prosi o kawałek chleba stym, że on prosił tylko o miłość.</p>
<p>- swoją drogą, nie wiem jak można podzielić swoją duszę na części. Moja dla mnie przedstawia ogromną wartość.</p>
<p>Rudolfus przytulił swoją żonę do piersi. Bellatrikspierwszy raz go nie odepchnęła. Pozwoliła przygarnąć i zamknąć się w uścisku jego ramion. Sama wrciągnęła<br />
rękę i również objęła go nieśmiało.</p>
<p>- już nie czuję się tak samotna.</p>
<p>Wyszeptała.</p>
<p>- nie kocham cię, bo jeszcze nie potrafię, ale daj mi trochę czasu. Muszę zaakceptować nową siebie.</p>
<p>Potem oboje pocałowali się lekko i z uczuciem.</p>
<p>Po minucie objęci zapadli w słotki sen.</p>
<p>Gdy się już przebudzili znaleźli się w innym wymiarze i czasoprzestrzeni. Mała postać podbiegła do bellatriks wyciągając przed siebie maleńkie rączki. Bella<br />
popatrzyła na nią z niemym zachwytem.</p>
<p>- saro, córeczko. Wyszeptała i wzięła dziewczynkę w ramiona płacząc ze szczęścia.</p>
<p>- tatusiu, chodź tu do nas. W tym świecie jest poprostu fajnie. Bellatriks oddała córkę w ramiona męża i podeszła do wysokiego, przystojnego mężczyzny.</p>
<p>- syriuszu, przepraszam.</p>
<p>Słowa te nie przyszły jej z trudnością. Wypowiedziała je lekko i szczeże. Dopiero teraz poczuła, że jeden ciężar spadł jej z serca.</p>
<p>- kuzynka, nic się nie stało. Nie wiedziałem jednak, że uda ci się tu trafić. Dobrze zrobiono, że dano ci drugą szansę.</p>
<p>Objął ją i przytulił mocno do siebie.</p>
<p>- ej, bella, nie płacz. Tutaj wszystko się wybacza i nie pamięta się złego.</p>
<p>- ale ja naprawdę nie chciałam.</p>
<p>Chlipnęła.</p>
<p>- oj, temat skończony. A wiesz, spotkałem tu moją dorcas. Jest tu z nami i teraz jesteśmy szczęśliwi.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Od autorki.</p>
<p>To już jest koniec wspomnień bellatriks. Może skończyło się to w zbyt prymitywny sposób, bo szczęśliwie, ale chciałam, aby właśnie takie zakończenie się<br />
tu znalazło. Uważam, że bellatriks zasługuje na coś co odmieni ją w oczach osób, które jej nie nawidziły. Ta kobieta zasługuje na szczęście. Wkońcu nie<br />
rodzimy się osobami złymi. Takimi możemy tylko się stać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/15/juz-rozumiem/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Co czułem?</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/08/co-czulem/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/08/co-czulem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Apr 2012 17:29:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Myśl odsiewnia i perypetie życiowe Bellatrix Black-Lestrange - (moja twórczość - skończona)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/08/co-czulem/</guid>
		<description><![CDATA[Co czułem?
Pisze tutaj, bo już ona tego nie zrobi. Została zabita przez molly weasley. Po wyjściu z więzienia zaczęła chwytać życie. Każdy dzień analizowała i ciągle
intensywnie rozmyślała nad sprawami, które były dostępne tylko dla niej. Jestem lub raczej byłem jej mężem. Mnie w tej walce śmierć nie chwyciła w swoje
objęcia. Może i szkoda? Sam nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co czułem?</p>
<p>Pisze tutaj, bo już ona tego nie zrobi. Została zabita przez molly weasley. Po wyjściu z więzienia zaczęła chwytać życie. Każdy dzień analizowała i ciągle<br />
intensywnie rozmyślała nad sprawami, które były dostępne tylko dla niej. Jestem lub raczej byłem jej mężem. Mnie w tej walce śmierć nie chwyciła w swoje<br />
objęcia. Może i szkoda? Sam nie wiem. Czuję, że zabrano mi kogoś, kto był dla mnie bliski. Zostały mi tylko wspomnienia. Nigdy już moje oczy nie nacieszą<br />
się widokiem iskierki, którą kochałem. Tak, bo bellatriks była moją iskierką i światłem. Niestety nigdy nie otworzyła się przedemną. Nie kochała mnie,<br />
a to bardzo boli. Gdzieś wgłębi czułem, że jest istotą samotną i w jakiś sposób nieszczęśliwą. Teraz już wszystko rozumiem. Mam tylko żal do bellatriks<br />
oto, że milczała, że nic o sobie mi nie opowiedziała. Myślałem, że wiem o tej kobiecie wszystko. Teraz dotarło do mnie jak bardzo się myliłem. Jak do tego<br />
doszłem? Parę tygodni zajęło mi, aby pojąć wszystko. Po śmierci mojej żony postanowiłem zrobić porządek w jej rzeczach. Znalazłem tam głęboko ukryty pamiętnik<br />
i myśl odsiewnie. Zapewne te dwie rzeczy zabespieczone były zaklęciami o bardzo zaawansowanej magii. Z chwilą jednak, gdy bellatriks zmarła zaklęcia osłabły<br />
i mogłem odkryć najgłębsze zakamarki jej duszy. Tutaj zostało wszystko przytoczone i napisane. Myśl odsiewnia dopełnia to czego nie napisała w pamiętniku.<br />
Nie miałem pojęcia, że bellatriks była osobą tak nieszczęśliwą i skrzywdzoną przez ludzi. Może myślała, że ja też jestem osobą bezduszną? Dziwię jej się,<br />
bo zawsze okazywałem jej swoje prawdziwe uczucia, ciepło jak i przychylność. Teraz już wiem, że przez całe życie nosiła panceż, który sama sobie zrobiła.<br />
Opracowała maskę, która miała kryć jej prawdziwe oblicze i prawdziwą twarz. Tak, bo mogę tu napisać, że była to kobieta o dwóch twarzach. Chcę teraz prześledzić<br />
i przeanalizować jej życie. Chcę zrobić takie jego podsumowanie, bo nikt tego już nie zrobi. Sam się dziwie, bo przecież jest to niemożliwe, aby życie<br />
człowieka składało się z takiego pasma nieszczęść i przykrych wspomnień i doświadczeń. Uwarzam, że ta kobieta doświadczyła życia bardzo mocno i to z tej<br />
najgorszej strony. Życie ją okaleczyło. Wiem co mówię. Nie była okaleczona czy niepełnosprawna fizycznie, lecz psychicznie. Można by żec, że jej dusza<br />
była okaleczona doszczędnie, zapchana złymi przeżyciami. Gdy miała 5 lat ojciec zabił jej mugolską przyjaciółkę. Osobiście nie nawidzę mugoli, ale tutaj<br />
rozumiem bellę i jej zachowanie. Chciała być uprzejma i miła. To wszystko. Czy to tak wiele? Tak niewiele trzeba, aby komuś pomóc i tak niewiele, aby kogoś<br />
uczynić nieszczęśliwym na całe życie. Cygnus przyłożył rękę do pasma nieszczęść bellatriks. Od tej pory stała się inną kobietą.</p>
<p>Potem zostało zaaranżowane nasze małżeństwo. Moim zdaniem było to złe. Może byśmy pokochali się gdyby nikt nie narzucał nam tego? Wątpie w to jednak. Bella<br />
mogła pokochać rabastana. Ten fakt jest dla mnie ciosem tak strasznym, że gdy o tym pomyślę to strasznie słabo mi się robi. Czuję wtedy jakby coś rozrywało<br />
mnie od środka. Mam wtedy wielką ochotę zabić swojego brata. Wiem, że to są myśli nieładne i nieczyste, ale cóż innego mogę nato poradzić? Wspomnienie<br />
balu w hogwarcie wszystko mi powiedziało na temat uczucia bellatriks do mojego brata. Jej kolejne wspomnienie o naszych zaślubinach też było dla mnie ciosem.<br />
Żałuję, że jeszcze przed ślubem bella poznała voldemorta. Może gdyby tak się nie stało to spojrzałaby na mnie przychylniej? Oddałaby mi się podczas tej<br />
pierwszej nocy poślubnej? To wszystko są gdybania i domysły. Ja jednak muszę na tych kartach pergaminu wyrzucić z siebie cały żal, gorycz i pustkę, która<br />
mi pozostała. Ubodło mnie wydarzenie z zamianą ról alecto i mojej żony. Zostałem wystryknięty na dutka. Sytuacja mogłaby wydawać się śmieszna pod warunkiem,<br />
że byłaby eksperymentem obu pań szukających przygód. To jednak uświadczyło mnie w przekonaniu jaką nienawiścią otaczała mnie wówczas moja żona. Jak odsuwała<br />
się odemnie coraz bardziej. Zastanawiam się czy naprawdę byłem taki wstrętny? Uhh, wątpię. Voldemort był gorszy. Ja byłem człowiekiem, a on tylko wrakiem.<br />
Bellatriks potrzebowała człowieka anie bezdusznej istoty, która potrafi tylko brać nie dając nic od siebie. Longbottomów zraniliśmy razem. Podobało mi<br />
się to, bo zrobiliśmy to razem. Tak mało rzeczy robiliśmy wedwoje. Te długie lata w askabanie musiały być dla bellatriks straszne. Opisała tu wszystko<br />
co czuła, jak zachowywała się w celi i co myślała. Było to straszne i takie nieludzkie. Tęsknota nietylko za wolnością, ale i za nieludzkim voldemortem.<br />
Aż wkońcu jeszcze zanim trafiliśmy do askabanu oboje przeżyliśmy coś strasznego. Straciliśmy córeczkę. Nie opiszę jak odbywał się nasz stosunek seksualny,<br />
bo był on kompromitujący. Jak strasznie bellatriks musiała się przełamać, aby w ogóle do czegoś doszło. Jestem głupi, bo nie zauwarzyłem zmiany jej wnętrza<br />
gdy nosiła ciąże. Boli mnie jak mało byłem spostrzegawczy na uczucia mojej żony, jak niewiele mogłem wyczytać z jej gestów i zachowań.</p>
<p>Sama pisała, że wtedy próbowała być nanowo dobrym człowiekiem. Boga nie ma. Tak, tak kochana żono. Boga nie ma. Znów cię skrzywdził i twoje starania zakończył<br />
fiaskiem. A wiem, że się starałaś, bo gdy już coś postanowisz to trzymasz się tego do końca. Trzymałaś się do końca. Lecą mi łzy z oczu. Nie mogę ich powstrzymać.<br />
Mówią, że mężczyźni nie powinni płakać. Ja płaczę, bo jestem nieszczęśliwy i nie wstydzę się wylanych łes. Mówię prawdę, bo niby z czego tu się cieszyć?<br />
O darcy nic nie wiedziałem. Znaczy o tym, że one były razem. Znów bellatriks się otworzyła na kogoś, a ten ktoś ją zranił. Bardzo zranił. Teraz wcale się<br />
jej nie dziwię dlaczego tak nie nawidziła mugoli. Rodzice wpajali jej, że ci ludzie są źli. Mogła doświadczyć ich zło w całej mierze na sobie. Wsumie to<br />
razem chcieliśmy przyłączyć się do voldemorta. Po śmierci dziecka nie mieliśmy już nic do stracenia. W zasadzie było nam wszystko jedno co się z nami dzieje.<br />
Muszę przyznać, że ten cały tom riddle umiał przekonywać do swoich racji. My go słuchaliśmy i było nam tak dobrze. Na początku facet miał zdrowe i dobre<br />
poglądy na życie, a potem już szedł po największej lini oporu, która nie była całkowicie dozwolona. Byłem zaskoczony refleksjami belli na temat naszego,<br />
wspulnego zdjęcia w hogwarcie. Gdy zobaczyłem tą fotografię mimowolnie się uśmiechnołem. Rzeczywiście wyglądaliśmy tam tak niewinnie i swojsko. Byliśmy<br />
dziećmi wkraczającymi w pogmatwany świat dorosłych. Tortury lily to była bzdura totaalna. Nie wiem skąd ona wytrzasnęła tą szlamę, ale napiszę jedno, bellatriks<br />
w tym względzie miała wybujałą fantazję. Było to wspomnienie z myśli odsiewni. Nie wiem jak mogła je zaaranżować, ale widać, że do tego posłużyła się najczarniejszą<br />
z najczarniejszej czarnej magii. Dziwię się, że nie bała się tego dokonać. Ja bym się lękał. Ale ona już taka była, szalona i skora do podejmowania ryzykownych<br />
wyzwań. Bardzo rozśmieszyła mnie sytuacja w domu snape&#8217;a, opili się razem. Ale widzę jak bellatriks w tym wspomnieniu zależało na narcyzie. Myślała o tym<br />
jak narcyza zdradza swojego męża. Szkoda, że nie myślała wówczas o nas. Ta niespokojna noc, w której torturował ją voldemort też zrobiła mi ogromną przykrość.<br />
Pokazała mi jaką okropną istotą był tom riddle. Nie umiem myśleć o nim dobrze. Zabardzo mnie skrzywdził swoją postawą i zachowaniem. Odebrał mi wszystko<br />
co dobre, coś co należało do mnie. Zabrał mi bellatriks, a tego nigdy mu nie wybaczę. Teraz dotarło do mnie jaką głupotę popełniłem przyłączając się do<br />
niego. Ile zyskał bym będąc dobrym człowiekiem, ale lestrange&#8217;owie i malfoy&#8217;owie musieli się wyróżniać zawsze tak było. Niestety. Jaka bella była dzielna<br />
przy naznaczaniu jej przez voldemorta. Świetnie ukrywała swoje słabe strony i dzielnie zmagała się z nimi. Jak bardzo cieszyła się z nagrody, którą po<br />
uwolnieniu z askabanu ufundował je voldemort wzamian za wierność. Ale ten człowiek był prymitywny. Podzielił swoją duszę na cząstki i myślał, że jest jedyny<br />
i niepowtarzalny. Mylił się. Szkoda, że nie mogłem ułorzyć sobie życia inaczej. Gdyby nie voldemort u moim boku byłaby bellatriks i wszystko jakoś by się<br />
ułożyło. Teraz już wszystko przepadło. Ja, rudolfus lestrange jestem zły w oczach śtiata. Tak, bo popełniłem przestępstwo. Teraz to i tak nie ma żadnego<br />
znaczenia. Przenosze się w świat gdzie nie będę odczuwał oszczerstw. Może w tym drugim świecie wszystko się ułoży? Bardzo bym chciał, aby tak właśnie było.<br />
Skończyłem analizę życia bellatriks lestrange. O mnie nie ma co pisać. Taki skąplikowany nie jestem. Nie mam takiej bogatej osobowości jak moja piękna<br />
żona. Żegnaj świecie obłudy. Bellatriks, kocham cię, kochałem i zawsze będę kochać.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Następnego dnia ciało rudolfusa znaleziono w dużym salonie w jego posiadłości bez życia. Wyglądał jakby spał. Jego usta były rozchylone w uśmiechu. Chyba<br />
wydawał się być szczęśliwy. Sama nie wiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/04/08/co-czulem/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>hogwarcki bal</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/29/hogwarcki-bal/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/29/hogwarcki-bal/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Mar 2012 20:01:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Myśl odsiewnia i perypetie życiowe Bellatrix Black-Lestrange - (moja twórczość - skończona)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/29/hogwarcki-bal/</guid>
		<description><![CDATA[hogwarcki bal.
Jestem już szesnastolatką i stwierdziłam, że prezentuje się wyśminicie. Napoczątku co muszę rzec na tym pergaminie to fakt iż przedwczoraj pokłóciłam się
z rudolfem. Nie lubię go i już. Jestem uparta i nic nato nie poradzę. Taka jest moja przekorna natura, a ja tą przekorność w sobie kocham. Niedługo ma
odbyć się w hogwarcie bal z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>hogwarcki bal.</p>
<p>Jestem już szesnastolatką i stwierdziłam, że prezentuje się wyśminicie. Napoczątku co muszę rzec na tym pergaminie to fakt iż przedwczoraj pokłóciłam się<br />
z rudolfem. Nie lubię go i już. Jestem uparta i nic nato nie poradzę. Taka jest moja przekorna natura, a ja tą przekorność w sobie kocham. Niedługo ma<br />
odbyć się w hogwarcie bal z okazji widzi mi się dumbledore&#8217;a. Walentynki już były, boże narodzenie też, więc nie wiem co temu staruchowi chodzi po głowie.<br />
Może się zabujał w mc gonagal? Hmmm, mimo wszystko szanuję tą profesorkę. Nie wiem dlaczego, ale odczuwam respekt do jej osoby. Szkoda, że marnuje się<br />
będąc opiekunką gryfonów.</p>
<p>- uhhh, bellatriks, nabierz głęboko powietrza i wykonaj 3 głębokie oddechy.</p>
<p>Mówię sobie w myślach, bo gdy w jakiś sposób lub gdzieś wkradną mi się w myśli gryfoni to odrazu robi mi się mdło.</p>
<p>Obmyślam strategię jak jeszcze bardziej rozzłościć lestrange&#8217;a. Wkońcu jestem panną black, a te muszą mieć swój temperament i trzymać należny fason. Cyśka<br />
to bez dwóch zdań pójdzie na bal z malfoyem. Nie wiem po jakie licho strzelają do siebie takie maślane oczka, ale to już nie moja sprawa. Uwarzam tylko,<br />
że jest to apsurdalne.</p>
<p>Jest wieczór i postanowiłam, że wejdę do pokoju wspólnego w naszym domu. Muszę odrobić pracę z transmutacji. Wypożyczyłam sobie wcześniej książki z biblioteki,<br />
a więc postanowiłam już dzisiaj zasiąść do pracy. Weszłam do niskiego i dość ponurego pomieszczenia. Gdy to zrobiłam w pokoju wspólnym ślizgonów zrobiło<br />
się cicho. Wszyscy jak na komendę spojrzeli się na mnie.</p>
<p>- no i naco się tak gapicie?</p>
<p>Warknęłam.</p>
<p>- zajmijcie się swoimi sprawami.</p>
<p>Zblirzyłam się do fotela przy kominku i przysunęłam stolik. Teraz było mi ciepło i przyjemnie. Rozłożyłam na stole swoje notatki i książki i zaczęłam nakreślać<br />
na pustym pergaminie temat wypracowania.</p>
<p>Postanowiłam się też ukratkiem rozejrzeć po pokoju. Chciałam sobie znaleść jakiegoś chłopaka na bal. Moją strategią na rudolfusa jest właśnie to, aby go<br />
jeszcze bardziej rozjuszyć. Chcę jakiejś odmiany. Widzę, że ktoś idzie w moją stronę. Natychmiast pochylam się nad wypracowaniem notując coś gorączkowo.</p>
<p>- bella, masz chwilę?</p>
<p>Zapytał ktoś.</p>
<p>- jak widzisz to nie.</p>
<p>Podniosłam głowę.</p>
<p>Już chciałam powiedzieć coś niemiłego, ale w porę ugryzłam się w język. Obok mnie stała cissa.</p>
<p>- co chcesz? Piszę wypracowanie.</p>
<p>- bo widzisz.</p>
<p>Zaczęła mówić przestępując z nogi na nogę.</p>
<p>- ktoś chce ci coś powiedzieć.</p>
<p>- tak? A kto to taki?</p>
<p>Zadrwiłam.</p>
<p>- eee&#8230;</p>
<p>Zająknęła się.</p>
<p>- jeśli jest to rudolfus to przekasz łaskawie, że nie mam ochoty z nim rozmawiać i nie zawracajcie mi więcej głowy.</p>
<p>Narcyza nic nie odpowiedziała tylko odeszła ze zwieszoną głową.</p>
<p>- dobrze jej tak. Poco wtrąca się w moje sprawy? Niech zajmie się swoimi.</p>
<p>Pomyślałam.</p>
<p>Wkońcu zrobiło się późno, a ja przecież miałam do opracowania swój nikczemny plan. Poczekałam aż ostatni ludzie wyjdą z pokoju i zostanie człowiek, który<br />
mnie interesuje. Podniosłam się wolno z fotela i zaczęłam iść w jego kierunku. Widziałam, że był pogrążony w jakiejś lekturze. Aby go trochę zaskoczyć<br />
podeszłam do niego bardzo blisko i dotknęłam ręką jego ramienia.</p>
<p>- avery.</p>
<p>Szepnęłam.</p>
<p>Podniósł swoje zielone oczy z nad książki i spojrzał na mnie z wielką złością, w której mieszała się też pogarda. Wywruciłam oczami przepraszająco. Najwidoczniej<br />
dotarło do avery&#8217;ego kto do niego podszedł. Natychmiast zaproponował, abym koło niego usiadła. Jego zielone oczy lustrowały mnie uważnie.</p>
<p>Zbliżyłam się do niego jeszcze bardziej tak, iż niemalże dotykałam swoimi włosami jego twarzy.</p>
<p>- mam pytanie.</p>
<p>Wyszeptałam.</p>
<p>Chciałam, aby zabrzmiało to bardzo zmysłowo. Wkońcu muszę odegrać pewną scenkę. Wiedziałam, że u chłopaków ze slytherinu mam powodzenie, dlatego nie obawiałam<br />
się oto, że mój plan nie wypali.</p>
<p>- co chciałaś?</p>
<p>Zapytał odchylając się lekko w tył.</p>
<p>- nikczemnik. Żadnych aluzji nie wychwycił.</p>
<p>Pomyślałam ze złością. Uśmiechnęłam się jednak znów bardzo czarująco.</p>
<p>- czy chciałbyś pójść ze mną na bal?</p>
<p>Wiedziałam, że dziewczyna nie powinna nigdy zapraszać na bal. Wiem, że taka osobniczka zniża się do najniższego poziomu. Ja jestem black i powinnam występować<br />
jak najwyrzej. Obiecałam sobie jednak, że avery&#8217;emu gdy będzie już po wszystkim wyczyszczę pamięć i wszczepie mu nowe wspomnienie. Miało być ono pewną<br />
aluzją jakoby on zaprosił mnie na bal i z jego inicjatywy zgodziłam się na niego z nim pójść.</p>
<p>- ty pytasz serio?</p>
<p>Przemówił zaskoczony.</p>
<p>- mmm, nawet nie wiesz jak bardzo serio.</p>
<p>Wymruczałam i spojrzałam mu głęboko w oczy koloru avady. Muszę przyznać, że te oczy naprawde miał fascynujące. Można było w nich zatonąć. Ja jednak nie<br />
jestem narcyzą i mnie takie brednie w głowie nie siedzą.</p>
<p>Po paru nastţępnych wymianach zdań chłopak zgodził się pójść ze mną. Pocałowałam go lekko w policzek na porzegnanie i ulotniłam się z prętkością błyskawicy<br />
do mojego dormitorium.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Minął już tydzień i dziś nastał dzień balu. Rudolfus oczywiście błagał, abym z nim poszła. Z mojej strony usłyszał twarde i kategoryczne &#8216;nie&#8217;, a więc zaniechał<br />
swoich poczynań i dał mi wreszcie spokój. Przez ten tydzień próbowałam nawiązać z avery&#8217;m bliższy kontakt, ale jakoś mi się nie udało. Okoliczności sprawiały,<br />
że nigdy nie zostawaliśmy sami, albo on poprostu był zajęty. Teraz to już znaczenia nie ma. Nie jestem do niego w żaden sposób przywiązana. Jest on elementem<br />
mojego kaprysu i nowego odkrycia, oraz zaspokojenia pewnych moich indywidualnych ciekawości. W żaden sposób nie chcę być z nim związana. Uszykowałam już<br />
sobie piękną suknię, którą zachwilkę będę zakładać. Muszę przyznać, że suknie z wieloma ozdobami lepiej na mnie leżą niż te skromniejsze. Z cyśką jest<br />
odwrotnie.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Stoję przed lustrem i przyglądam się sobie. Lustro bezgłośnie mnie chwali. Spryskałam się moimi dość drogimi perfumami. Umówiliśmy się z averym, że będzie<br />
czekał na mnie przed wejściem do wierzy slytherinu. Nareszcie uznałam, że jestem gotowa. Wyszłam z dormitorium i skierowałam się w stronę wyjścia. Rabastan<br />
obrzucił mnie wiele mówiącym spojrzeniem, a ja uśmiechnęłam się do niego w przelocie.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Stoję już tu chyba dziesiątą minutę, a tego drania jeszcze nie ma. Trzęsę się ze złości. Wkródce mija piętnasta minuta. Po dwódziestej wkońcu do mnie dotarło,<br />
że ten półgłówek już nie przyjdzie, że nie miał i nigdy nie będzie mieć zamiaru tu po mnie przyjść. W oczach mi pociemniało z gniewu. Czułam się nim naelektryzowana.<br />
Moje palce zacisnęły się bezwiednie na różdżce. Teraz pozatym, że mam do odegrania scenkę z jakimś chłopakiem to czeka mnie jeszcze słotka zemsta. Takie<br />
zemsty przeprawione torturami wprowadzają mnie w ekstatyczne uniesienie. Jak mogłam tak się wystryknąć na dudka?</p>
<p>Ciągle sobie teraz to powtarzałam.</p>
<p>Postanowiłam pójść do wielkiej sali i tam znaleść sobie nowego partnera. Avery otrzyma ode mnie bolesne crucio i nikt mu nie pomorze.</p>
<p>Z tymi okrutnymi myślami weszłam do wielkiej sali.</p>
<p>Mojego zdrajcy nigdzie nie dostrzegłam. Natomiast zobaczyłam, że ktoś patrzy na mnie i przywołuje mnie gestem ręki. Natychmiast udałam się w tamtym kierunku.<br />
Postanowiłam sobie, że za wszelką cenę nie przyznam się nikomu do mojej porażki. Teraz avery musi się nauczyć, że bellatriks black się nie odmawia i, że<br />
ona zawsze dostaje tego czego chce. Chciałam teraz nowego partnera i proszę&#8230; Mam go jak na dłoni. Tym co się do mnie tak słotko uśmiechał w wielkiej<br />
sali był rabastan, a jakże inaczej. Zawsze wiedziałam, że skrycie mnie kocha. Dzisiaj nadszedł chyba czas, aby to wykorzystać. Podeszłam do niego i podałam<br />
rękę na powitanie.</p>
<p>- widzę, że jesteś tutaj sam.</p>
<p>Stwierdziłam fakt. Rabastan był przystojny i zawsze wokół siebie miał wianuszek wielbicielek. Teraz chyba wszystkie szykowały się na spotkanie z nim. Mają<br />
pecha, bo ten bal jest mój i lestrange&#8217;a i wszyscy mogą sobie mówić co chcą. Mój plan się powiódł, nie w takim zamierzeniu jakim chciałam, ale się powiódł.</p>
<p>- zatańczymy moja piękna?</p>
<p>Zapytał mnie, a ja ochoczo się zgodziłam.</p>
<p>Akurad leciała jakaś wolna piosenka.</p>
<p>- nieźle się zaczyna.</p>
<p>Pomyślałam mocniej go obejmując. Kątem oka widziałam jak nowe istoty wkroczyły do sali. Parę dziewcząt spojrzało w moim kierunku i skrzywiło się z niesmakiem.<br />
Spojrzałam nanie z triumfem. Dobrze im tak. Gdzieś w oddali narcyza tańczyła z lucjuszem. Na odległość można było wyczuć, że się kochają. Nikt nie mógł<br />
wkroczyć w ich życie i poukładaną miłość.</p>
<p>Przetańczyłam z rabastanem cały bal. Myślałam, że nogi mi odpadną. Trzymałam się jednak dzielnie. Po tańcach poszłam z nim do naszego pokoju wspulnego.<br />
Gdy już tam dotarliśmy dostrzegłam, że siedzi w nim dużo nieporządanych osób. Nie chciałam ich teraz widzieć. Toteż szybkim krokiem skręciłam ku mojemu<br />
dormitorium ciągnąc chłopaka za sobą. Parę osób chyba to widziało i mogę być pewna, że nikt nie będzie nam przeszkadzał. Usiedliśmy na moim łórzku.</p>
<p>- i jak ci się podobało?</p>
<p>Wyszeptał całując mnie namiętnie w usta.</p>
<p>- było świetnie.</p>
<p>Zamknęłam oczy i oddałam pocałunek.</p>
<p>Cóż mogę kryć, zawsze wolałam rabastana od rudolfusa. Oboje chyba o tym wiedzieli, ale żaden z nich nigdy o tym nie mówił. Poczułam, że zawiele udawać nie<br />
muszę. Poczęści kierowało mną teraz moje własne stłumione uczucie. Postanowiłam sobie, że gdy już wyjdę za rudolfa nigdy go nie zdradzę. Małżeńska lojalność<br />
powinna być przestrzegana. Teraz jednak gdy jeszcze nie jestem mężatką uznałam, że mogę robić wszystko naco mam ochotę i co mi się żywnie podoba. Oboje<br />
z lestrange&#8217;m zaczęliśmy całować się bardziej namiętnie niż na początku. Nasze wargi łączyły się i rozłączały tylko wtedy gdy już nie mogliśmy złapać tchu.<br />
Dzięki temu znaleźliśmy się w pozycji leżącej co zgłębiło tylko nasze doznania. Zaczyna mi się wydawać, że jestem bardziej gorącokrwista niż mogłam sobie<br />
to wyobrazić. Ręka rabastana zsuwa się niżej. Natrafia na moje pośladki. Uważam, że nie jest to dużo, ale gdy wkrada mi się pod sukienkę stanowczym i zdecydowanym<br />
ruchem ją odtrącam. Podnoszę się do pozycji siedzącej, a lestrange patrzy na mnie zdziwiony.</p>
<p>- wszyscy jesteście tacy sami. Nie umiecie brać tego co wam kobieta daje i cieszyć się tym. Wy zawsze sięgacie po więcej. Jesteście zachłanni niczym sępy.<br />
Nie umiecie docenić chodźby skromnego podarunku.</p>
<p>Wypowiedziałam właśnie swoje prawdziwe myśli. Wyznałam temu człowiekowi co czułam i to co właśnie mnie zabolało. Wyszłam z dormitorium. Widziałam jak rabastan<br />
za mną biegnie, ale szybko uciekłam z wierzy slytherinu. Biegłam korytarzami nie oglądając się za siebie. Dotarłam do pokoju rzyczeń i tam już na dobre<br />
mogłam się rozszlochać.</p>
<p>- nikt nigdy mnie nie rozumie, nie rozumiał i nie będzie rozumieć. Wszyscy myślą tylko o sobie zanic mając czyjeś uczucia. Chciałam rabastanowi ofiarować<br />
mały kawałek siebie, a on był zbyt zaborczy i zachłanny. To chyba nie jest miłość. Ona nie polega tylko nabraniu, ale i dawaniu. Sama już nie wiem. Chyba<br />
nie zrozumiem istoty miłości nigdy.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Komentarz po wielu latach dorosłej pani lestrange.</p>
<p>Dotej pory nie pojęłam co to właściwie jest prawdziwa miłość. Voldemortowi staram się dać całą siebie bez reszty. Poświęcam się dla niego i myślę, że powinien<br />
brać moje poświęcenie całymi garściami. On jednak bierze tylko troszeczkę. Tylko tyle ile chce wziąść. Nie bierze jednak tego co ja bym chciała, aby wziął.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Od autorki. Wydaje mi się, że avery nie miał później lekko. Bellatriks chyba dość surowo go ukarała.</p>
<p>Nie wiem dlaczego to napisałam, ale uznałam, że kiedyś, gdzieś bella musiała mieć takie wspomnienie i przemyślenia podobnej treści.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/29/hogwarcki-bal/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>rozdział 28</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/25/rozdzial-28/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/25/rozdzial-28/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Mar 2012 11:48:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Życie Toma Riddle'a - moja twórczość.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/25/rozdzial-28/</guid>
		<description><![CDATA[Rozdział 28
halkatla znów chciała porozmawiać z przyjaciółką. Wymknęła się z łórzka i podeszła do kominka. Jej głowa ponownie znalazła się w lestrangemannor.
- bellatriks!
Wykrzyknęła, ale w odpowiedzi nic nie usłyszała.
- bellatriks chcę porozmawiać.
Wkońcu w oddali usłyszała czyjeś kroki. Ktoś pędem wpadł do pokoju. Ku swojemu najwyższemu zaskoczeniu zobaczyła, że to była mała,pięcioletnia enobaria. Dziewczynka była kropka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozdział 28<br />
halkatla znów chciała porozmawiać z przyjaciółką. Wymknęła się z łórzka i podeszła do kominka. Jej głowa ponownie znalazła się w lestrangemannor.<br />
- bellatriks!<br />
Wykrzyknęła, ale w odpowiedzi nic nie usłyszała.<br />
- bellatriks chcę porozmawiać.<br />
Wkońcu w oddali usłyszała czyjeś kroki. Ktoś pędem wpadł do pokoju. Ku swojemu najwyższemu zaskoczeniu zobaczyła, że to była mała,pięcioletnia enobaria. Dziewczynka była kropka w kropkę podobna do niegdyś przystojnego toma. Spoglądała teraz na halkatlę i nagle bez żadnego ostrzeżenia chwyciła ją za włosy.<br />
- kim jesteś?<br />
Wychrypiała piskliwym głosikiem.<br />
- przyjaciółką twojej matki. Mogłabyś puścić moje włosy?<br />
Zapytała z nadzieją czarownica.<br />
- jak się nazywasz?<br />
- jestem halkatla, a ty jak się domyślam enobaria. Tak?<br />
- tak, to ja.<br />
- jest mama w domu?<br />
Zapytała halkatla.<br />
Dziewczynka puściła jej włosy.<br />
- tak, jest, ale od tygodnia lerzy w łórzku, płacze i nie wstaje. Mój brat bity się nią zajmóje.<br />
- a co jej się stało?<br />
Zmartwiła się halkatla.<br />
- taty nie ma.<br />
- znaczy jak nie ma?<br />
Denerwowało ją to, że musi wyciągać wszystko od tej małej istoty.<br />
- no nie ma, zginął czy jakoś i mama teraz się maże i jest nieznośna.<br />
Powiedziało niegrzeczne dziecko.<br />
- to powinnaś pomóc mamie.<br />
Pouczyła ją halkatla.<br />
- poco? Sama wiązała się z takim łamagą, który nie umie mordować. Ja bym to lepiej zrobiła.<br />
Halkatla zrobiła się blada z przerażenia.<br />
- takie młode dziecko, a jakie rzeczy mówi. Gdybyś ty wiedziała ile twój ojciec z matką zła dokonali na tym świecie to sama byłabyś jeszcze gorsza.<br />
- mogłabyś zawołać bity&#8217;ego?<br />
- no, mogę, a co z tego będę mieć?<br />
- kochanie, dozgonną wdzięczność. Zawołaj go.<br />
Halkatla postanowiła nie drażnić się z tym dzieckiem. Teraz zalerzało jej na czasie.<br />
Wkońcu do pokoju weszła chłopieńca kopja bellatriks.<br />
- witam.<br />
Powiedział grzecznie pięciolatek i ukłonił się.<br />
- hej bity.<br />
- skąd znasz moje imię?<br />
- twoja mamusia mi je zdradziła. Jestem jej przyjaciółką halkatlą z ludzi lodu.<br />
Na słowo mama chłopiec posmutniał.<br />
- powiedz mi, co dokładnie dzieje się twojej mamie?<br />
- ja nie wiem tak dokońca.<br />
Zaczęło mówić dziecko.<br />
- tata miał wrócić tego samego dnia co wyszedł. On nie wrócił i od tej pory mama się załamała. Znaczy moim zdaniem to straciła chęć do życia.<br />
- a powiedz mi czy sami jesteście w domu?<br />
- tak, ja, enobaria i mama.<br />
- i nikt do was nie przychodzi?<br />
- nie. Nawet nie przychodzą do nas koledzy mamy i taty, którzy przychodzili tu na jakieś posiedzenia.<br />
- czy mogłabym tu jutro przyjść i wam pomóc?<br />
- no, pewnie, bo ja to sam rady jeszcze sobie nie daję. Eni mi nie pomaga.<br />
Pożalił się na siostrę.<br />
- mama patrzy się tylko przed siebie niewidzącym wzrokiem.<br />
- dobrze kochhanie, ja jutro przyjdę i wam pomogę. Idźcie teraz spać.<br />
Bity podziękował, a halkatla wysunęła głowę z kominka.<br />
- torfin.<br />
Szepnęła do męża.<br />
- co się stało? Gdzie ty byłaś?<br />
Wślizgnęła się pod kołdrę.<br />
- masz zimne stopy.<br />
Zauwarzył mąż.<br />
- wszystko powiem wam jutro rano.<br />
Wtuliła się do niego i zasnęła.<br />
Xxxx&#8230;<br />
Następnego dnia wszyscy zebrali się przy śniadaniu.<br />
- słuchajcie, mam coś wam do powiedzenia.<br />
- co takiego?<br />
Zapytał rudolfus.<br />
- tato, tato pokarzesz mi jak się czaruje?<br />
Poprosił eingar.<br />
- nie, tata ci nie pokarze, bo jesteś zamały.<br />
Stwierdziła jego siostra oris, córka halkatli.<br />
Eingar spuścił wzrok, ale nie nalegał. Chciał sam zabrać się za czary. Wkońcu miał już 5 lat. Umiał czarować bez różdżki, ale on chciał już z różdżką. Uważał, że dzięki niej mógłby więcej osiągnąć.<br />
- tak kochanie, pokarzę ci jak się zapala światełko na różdżce. Dobrze?<br />
Powiedział ugodowo jego tata, a eingar spojrzał na siostrę z triunfem i niestety spojrzeniem zmusił ją do spuszczenia wzroku.<br />
- dzisiaj w nocy chciałam porozmawiać z bellatriks.<br />
Rudolfus skrzywił się na to imię, a halkatla opowiedziała co zaszło dzisiejszejnocy.<br />
- to musimy im pomóc.<br />
Zaofiarował się regulus.<br />
- wkońcu jest to moja kuzynka, a jak rodzina się od niej odwróciła to już tym bardziej.<br />
- ale wy myślicie, że naprawdę voldemort zniknął?<br />
Zapytał ulvhedin.<br />
- nie wiem, ale mam nadzieję, że tam w szkocji jest o tym głośno.<br />
- powiedział torfin.<br />
- to tak, wy pójdziecie pomóc waszej bellatriks, a ja i ulvhedin zajmiemy się dziećmi.<br />
Powiedziała elisa.<br />
- ja chcę iść tam z mamą.<br />
Zaprotestował eingar.<br />
- nie kochanie, to jest niebespieczne. Wezmę cię innym razem.<br />
- tatusiu, a ty?<br />
- innym razem eingar.<br />
Chłopiec był bardzo niezadowolony, ale nie dał nic po sobie poznać.<br />
- to chyba nie jest dobry pomysł, abyśmy ja i rudolfus tam szli.<br />
Powiedziała ostrożnie ingrit. Miała jeszcze chwile kiedy bała się wyrażać własne zdanie. Miewała też stany lękowe i niekiedy koszmary. Na słowo ból kuliła się i mąż musiał dodawać jej otuchy swoją osobą. Zdarzało się to już coraz żadziej, ale jednak.<br />
- wporządku. Pójdziemy tylko my, tula i regulus.<br />
Zgodził się torfin.<br />
Po pięciu minutach znaleźli się przed lestrangemannor. Halkatla uchyliła drzwi. Zdziwiło ją, że nie były zabespieczone żadnymi zaklęciami.<br />
W domu panowała prawie całkowita pustka.<br />
- bity!<br />
Zawołała chłopca tula.<br />
Pochwili mały pojawił się przednimi.<br />
- ja wiem, że można tu wejść. Enobaria próbowała zakląć drzwi, ale się nie dało.<br />
- nie przejmuj się, już nie zostaniecie sami.<br />
Pocieszyła go halkatla.<br />
- a gdzie bellatriks?<br />
Zapytał regulus.<br />
- mamusia lerzy w salonie i patrzy się w sufit.<br />
Poinformował chłopiec.<br />
- chciałem dać jej coś do jedzenia, ale odmówiła.<br />
- odpowiedzialne z ciebie dziecko.<br />
Pochwaliła go tula.<br />
- a gdzie masz siostrzyczkę?<br />
- ona siedzi przy tym mugolskim sprzęcie komputerze. Nawiasem bardzo ciekawy jest to obiekt.<br />
Powiedział ożywiony bity prowadząc ich do salonu.<br />
Gdy weszli bellatriks nawet nie drgnęła. Halkatla pochyliła się nad jej łórzkiem.<br />
- bella! Bella, słyszysz mnie?<br />
Zapytała.<br />
Kobieta zdawała się być nieprzytomna.<br />
Torfin wyczarował szklankę z zimną wodą i polał nią twarz pani lestrange.<br />
- cco?<br />
Wyjąkała.<br />
- halkatla? Tutaj? Mój pan jego nie ma. Nikogo tu nie ma.<br />
- jesteśmy my. Przyszliśmy ci pomóc.<br />
- jacy wy? Wszyscy zdrajcy?<br />
Zapytała.<br />
Wyglądało nato, że niebardzo orjętuję się w sytuacji.<br />
- wszyscy się cieszą, bo go nie ma. Nawet śmierciożercy.<br />
Powiedziała niezadowolona.<br />
- nikogo tu nie ma. Idźcie sobie.<br />
Halkatla popatrzyła na nią ze wspułczuciem.<br />
- regulus, idź zrób jakąś lekką i ciepłą zupę. Trzeba ją nakarmić.<br />
Black pokiwał głową i wyszedł.<br />
- bella, są tu twoje dzieci. Nie jesteś sama. Słyszysz? Musisz zająć się dziećmi.<br />
Mówiła czarownica.<br />
- wstań.<br />
Sprubowała ją podnieść.<br />
- poco? Ja tu czekam na mojego mistrza, moją jedyną życiową miłość. Jak wstanę to mi jest zimno, a tutaj jest ciepło.<br />
- torfin, nie sądzisz, że ona ma gorączkę?<br />
Zapytała męża.<br />
- bardzo prawdopodobne, że ma. Albo my się tu przeprowadzimy, albo weźmiemy ją ze sobą.<br />
- nie sądzę, abyśmy mogli wziąć ją ze sobą.<br />
Stwierdziła halkatla.<br />
- o ile dobrze pamiętam teleportacja dla takich małych dzieci może być niebespieczna, a nawet śmiertelna.<br />
- tak, zgadza się, nie pomyślałem o tym.<br />
Więc chyba my się tu wprowadzimy, a nasze dzieci polecą powozami z testralami.<br />
- co ustaliliście?<br />
Zapytał regulus wchodząc z miską ciepłej zupy.<br />
Widać było, że lestrange bardzo wychudła. Parę dni bezbrzeżnej tęsknoty ją wyczerpały.<br />
Regulus siłą usadził kuzynkę na posłaniu.<br />
- musisz coś zjeść.<br />
Powiedział.<br />
- nic nie zjem ty zdrajco. Zostawiłeś czarnego pana. Wszyscy go zostawiliście.<br />
- ależ nie, kochana. Przyłączyłem się do niego.<br />
Łgał regulus.<br />
- tak? Jakoś ci nie wierzę. Nic mi nie mówił.<br />
- może uznał, że to nie jest istotne.<br />
Nabrał łyżkę zupy i skierował ją do ust kobiety. Bellatriks gdy tylko poczuła jedzenie natychmiast wypluła zawartość łyżki.<br />
- cholera.<br />
Zakloł regulus.<br />
- chłoszczyść.<br />
- może ja sprubuję?<br />
Zapytała halkatla, a regulus odstąpił jej swoje miejsce.<br />
- bellatriks, wierzysz, że czarny pan wróci?<br />
Zapytała ją.<br />
- wierzę! On wróci i ukarze wszystkich, którzy go zdradzili.<br />
Powiedziała z mocą.<br />
- no właśnie. Jak myślisz czy ucieszył by się gdyby wrócił i nie zastał ciebie wśród żywych?<br />
- nie, ja będę żyć.<br />
Powiedziała lestrange.<br />
- to może zjadłabyś teraz coś dla własnego zdrowia. Musisz mieć siłę na powrót swojego mistrza.<br />
Wkońcu bellatriks dała się przekonać i zjadła zupę.<br />
- świetna robota.<br />
Pochwalił halkatlę jej mąż, a ona obdarzyła go uśmiechem.<br />
- bardziej powinna zająć się tym tula.<br />
- a właśnie, gdzie ona jest?<br />
Dopiero teraz zauwarzyli, że dziewczyny nie ma z nimi.<br />
- tula!<br />
Zawołała halkatla.<br />
- jestem tutaj z dziećmi.<br />
Odpowiedziała jej dziewczyna z górnego piętra.<br />
- to zostań tam. Bellatriks jest w salonie. My deportujemy się do lipowej aleji opowiedzieć wszystko innym.<br />
- dobra, zostanę.<br />
Xxxx&#8230;<br />
Znów pojawili się w norwegji.<br />
Doszli do domu.<br />
- słuchajcie musimy się naradzić.<br />
Powiedział torfin, a wszyscy zebrali się w kuchni.<br />
Regulus opowiedział co zaszło w domu lestrange&#8217;ów.<br />
- ale czy konieczne jest, abyśmy się wszyscy tam przeprowadzali?<br />
Zapytał rudolf ze źle ukrywaną niechęcią.<br />
- raczej tak. Chciałabym, abyśmy byli wszyscy razem. Wiem, że ci ciężko, ale innego wyjścia nie mamy. Tak będzie najbespieczniej. Pozatym masz ingrit, więc chyba wspomnienia nie będą cię imać. Jak chcesz to nie musisz widywać bellatriks.<br />
Podjęła halkatla.<br />
- wporządku.<br />
Zgodził się lestrange.<br />
Całą szóstkę dzieci wsadzono do powozu. Regulus trzymał na kolanach maleńką mistral.<br />
- my wszyscy polecimy, a ty halkatlo razem z torfinem się zdeportujecie.<br />
Tak też zrobili.<br />
Halkatla weszła do salonu i zobaczyła, że bellatriks zasnęła.<br />
Z góry słyszała radosne krzyki. Najwyraźniej tula postanowiła zająć czymś dzieci.<br />
- tula, możesz tu przyjść?<br />
Dziewczyna zeszła, a po piętach deptała jej rozchichotana dwójka.<br />
- co się stało?<br />
Zapytała tula.<br />
- niestety musimy się tu przeprowadzić.<br />
Tymczasem mała enobaria podeszła do matki i szturchnęła ją lekko.<br />
- mama, wstawaj. Tata wrócił.<br />
Bellatriks na te słowa poderwała się, a dziewczynka zaniosła się niepochamowanym śmiechem.<br />
- i co cię tak śmieszy?<br />
Zapytał ją torfin.<br />
- ty to jesteś taki sam jak bity. On mi mówi, że mam mamie tak nie robić. Tylko, że ona nato fajnie reaguje.<br />
- to nie jest śmieszne. Bity ma rację. Nie wolno tak robić.<br />
Skarcił ją rowleey.<br />
Wkrótce na choryzoncie pojawili się inni i zaczęli lokować się w domu. Mała mistral spała to też ułożono ją na sąsiednim posłaniu w salonie. Obiecali sobie, że gdy bellatriks dojdzie już do siebie wszystko jej wyjaśnią.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/25/rozdzial-28/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>wielkie pasmo nieszczęść</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/20/wielkie-pasmo-nieszczesc/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/20/wielkie-pasmo-nieszczesc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Mar 2012 19:09:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[mój pamiętnik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/20/wielkie-pasmo-nieszczesc/</guid>
		<description><![CDATA[Wielkie pasmo nieszczęść.
Witajcie. Dziś jest 22 luty. Znów piszę na komórce, a dlaczego? Ano dlatego, że braillesense sobie jest, ale jak na nim pisze to jest to jakaś kara boska.
Pisze na nim, bo muszę. Chcę go jak najszybciej naprawić. Ale za co? Wcześniej &#8216;nie pisałam, bo nie miałam czasu. Dziś też dużo nie napiszę, bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielkie pasmo nieszczęść.</p>
<p>Witajcie. Dziś jest 22 luty. Znów piszę na komórce, a dlaczego? Ano dlatego, że braillesense sobie jest, ale jak na nim pisze to jest to jakaś kara boska.<br />
Pisze na nim, bo muszę. Chcę go jak najszybciej naprawić. Ale za co? Wcześniej &#8216;nie pisałam, bo nie miałam czasu. Dziś też dużo nie napiszę, bo zaraz idę<br />
spać. Mam dosyć. Dlaczego na komputerze nie pisze? Bo mam znowu zepsuty dysk. Chrzestny mi go naprawia. Dlaczego z milestone porzytku nie mam? Bo też jest<br />
zepsuty. Guzik się wyrobił i nie da się na tym funkcjonować. Zastanawiam się dlaczego komórka jeszcze mi działa. Może też zaniedługo zaniemoże? Luksus.<br />
Poprostu bajecznie. Brak na to słów. Jestem jakimś pechowcem i dlaczego właśnie ja? A te wszystkie sprzęty są mi potrzebne. Nie stać mnie na naprawę tego<br />
wszystkiego. Dzisiaj jeszcze miałam praktyki w zgierzu i 2 zaliczenia z fizykoterapji w tym jedno właśnie niespodziewane w zgierzu. No cóż, oba zaliczyłam.<br />
To w szkole na 5, a to w zgierzu na 4. Nie ma co się cieszyć, bo mogło być lepiej. Na dokładkę tych wszystkich nieszczęść ostatnich tygoddni to dziś spotkało<br />
moją rodzinę i mnie prawdziwe zmartwienie. Otóż gdy mama jechała po mnie do szkoły, bo wracałam z tego zgierza. Mój tata w tym czasie wracał skądś, bo<br />
miał jakieś sprawy do załatwienia. Wpadł w poślizg i dachował. Rozumiecie? Dachował. Myślałam, że histerji z mamą dostaniemy. Dojechałyśmy na miejsce do<br />
niego, a on był w szoku. Nic go nie bolało. Cały się trząsł i był mokry. Płakał nam jeszcze i tylko chodził po tym śniegu zamiast wejść i ugrzać się do<br />
naszego samochodu. No, ale czym się dziwić? On przecież był w szoku. Cały czas oglądał szkody tego, który się rozwalił. Samochód prawie cały się uszkodził<br />
i szyby zostały powybijane. Tata tylko rękę o szkło sobie rozcioł. Matko, z samochodem to par sześć, ale dobrze, że on sobie nic nie złamał. Potem czekaliśmy<br />
na cholownika. Wobec tego w domu byłam dziś późno. Nieszczęścia ostatnio wkradają się do mojego rodzinnego gniazda jak pszczoły do miodu. Rodzicom też<br />
jakoś w pracy nie idzie, bo poprostu tej pracy nie ma. U mnie z nauką też kiepsko. Przez ten natłok emocji to nic mi sie nie chce. Przepraszam za taki<br />
tytuł wpisu, ale cóż mam pisać? Jutro opisze wam jak to mnie wkurzył mój anatom i paulina. A tym czasem jutro mam zaliczenie z wzk i prawie nic nie umiem.<br />
Jak mam umieć skoro tyle sie dziś wydarzyło? Idę spać, bo już północ.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>Witajcie. Dzisiaj jest sobota, a właściwie już niedziela, bo po północy. Miałam pisać wcześniej, ale nie wiem czy nie miałam czasu, czy nie mogłam się jakoś<br />
zebrać. Fakt faktem, że jest co opisywać i ciekawe czy wszystko tu opiszę. A więc tak. Zacznijmy od tego jak zdenerwowała mnie paulina w środę. Wsumie<br />
nie wiem poco takie rzeczy wam piszę, ale jeśli was nudzą takie pierdoły to proszę o szczere odpowiedzi w komentarzach. Ja się zanie nie obrażę, bo przecież<br />
rozumiem, że takie duperele mogą nudzić. Ciągle rzecz jasna piszę nakomórce. Takie epistoły na niej już napisałam, że już się przyzwyczaiłam. Zacznijmy<br />
od tego, że jak już wiecie w środę byłam w zgierzu. Anatom powiedział, że będzie nas pytał z tego co robimy naszym pacjentom i z fizykoterapji, fizjoterapji<br />
i anatomii. Stwierdził, że musi mieć oceny, a my wcale nie przygotowaliśmy sie na tą ewentualnOŚĆ. Paulina napoczątku zrobiła jakieś ćwiczenia, a ja jeszcze<br />
nic nie robiłam. No, ale przyszedł facet na ultradźwięki i ja chciałam je zrobić w związku stym, że jeszcze żadnego zabiegu nie wykonywałam. Paulina też<br />
chciała je zrobić. Trochę się z nią posprzeczałam, a potem dawid jak wracaliśmy tramwajem powiedział mi, że paulina się krzywiła do wiolki i gestykulowała<br />
pod moim adresem. Ostatnio jakoś z dawidem się dogaduje. Dobrze, że mi o tym powiedział, bo takto nigdy bym o tym sie nie dowiedziała. Niech paulina widzi,<br />
że nie zawsze sie ma to, co się chce. Wkońcu stanęło na tym, że anatom zrobił te ultradźwięki. Nawet nie odpowiedział mi na pytanie kto ma je robić tylko<br />
poszedł. No sorry, ale ja nie widzę kiedy on sobie głową kiwnie czy coś. Stałam tam prawie jak głupia. Mniejsza stym. Potem zrobiłam pacjentce ćwiczenia<br />
czynne wolne na staw skokowy po zwichnięciu. W ogóle prześladował mnie ten staw, bo na zaliczeniu w szkole miałam solux na zapalenie więzadła trójgraniastego.<br />
Potem anatom mnie pytał i okazało się, że nie znam osi i płaszczyzn w ruchach stawów. Nie moja wina, ja nie umiem sobie ich wyobrazić. On oczywiście stwierdził,<br />
że nie ma oczym ze mną rozmawiać. Innym dał łacinę na podwyższenie sobie oceny, a mnie nie. Eh, niesprawiedliwe. No, ale trudno. Potem w czwartek nie mieliśmy<br />
tego sprawdzianu z wzk. Fajnie, bo kurcze jakoś nie miałam głowy wtedy do nauki. Natomiast dzień ten był bardzo taki zdezorganizowany, bo przyszły policjantki<br />
i zaczęły gadać nam o narkotykach. Podczas tegoz zdrzemnęłam się troszeczkę, bo w domu coś źle spałam. Potem była jakaś pantonima angielska. Masakra. Poco<br />
pantonima w szkole dla niedowidzących? W piątek miałam wyniki z testu z anatomii z układu oddechowego. Załamałam się kompletnie. Wiecie ile nad tym układem<br />
pracowałam? Wiecie ile się go uczyłam? Umiałam na blachę, a dostałam 3. Dlaczego? Bo się zestresowałam. Jednego punkta do 4 mi zabrakło. W ogóle test był<br />
na punkty ujemne. Miałabym to 4 gdyby mi nie odjoł punkta z dodatnich za złą, ujemną odpowiedź. Eh, bardzo mi przykro, bo tak mi źle poszło. Potem jak<br />
już wszyscy wyszli to anatom stwierdził, że nie powinnam liczyć na 4 z egzaminu. Eh. No cóż, dzień zaliczał się poczęści też do udanych, bo wchodzę na<br />
masaż i widzę paulinę taką nabuzowaną. Pytam co się stało, a ona mówi, że nie przyjeli jej wniosku o stypendium. Nie mówiłam wam o tym, ale paulina i ja<br />
oraz dwie osoby z pierwsze masaż dostaliśmy do wypełnienia wnioski o przyznanie stypendium z jakiejś fundacji. Tam niedość, że trzeba było to wypełnić<br />
to jeszcze należało donieść jakieś inne niezbędne papiery z urzędu. Paulina dwóch nie doniosła, a ja dałam wszystkie i moje nie zostały odesłane, a jej<br />
tak. Przypomnę, że ona dostała już stypendium z rady ministrów. No i wczoraj tak mi właśnie mówi o tej poraszce i nadmienia, że to niesprawiedliwe, że<br />
ona nie dostanie tego stypendium. A ja jej na to, że nie każde stypendium jest dla ciebie, tylko są też inni, którzy chcą je dostać. A ona mi nato, że<br />
miała najlepszą średnią w szkole. A ja pozwole sobie zauwarzyć, że ja miałam lepszą. Powiedziałam jej też żeby się nie wyżywała na mnie. Jak powiedziałam<br />
o tym dawidowi to zaczął się śmiać. na następnej natomiast lekcji paulina poprosiła mnie żebym jej grzbiet zrobiła. A ja stwierdziłam, że musi być rekompensata<br />
i powiedziałam grzbiet za kark. Nie zgodziła się. To nie. Nie zrobiłam. Skoro karku nie chciała mi wymasować to nie będzie miała zrobionego grzbietu.</p>
<p>Dzisiaj się uczyłam, bo dużo mam na przyszły tydzień.</p>
<p>Poniedziałek - klasówka z geografji i zaliczenie z masażu,</p>
<p>wtorek - klasówka z biologji.</p>
<p>Środa - klasówka z niemieckiego, wosu i fizyki.</p>
<p>Czwartek z wzk, a w piątek z anatomii.</p>
<p>Fajny maratonik, prawda? Już nie wiem zaco się zabrać. Widze, że im więcej sie staram tym mniej mi wychodzi. Już 3 tróje zebrałam w tym półroczu. Eh, sama<br />
nie wiem co jest tego przyczyną.</p>
<p>Wczoraj też byłam w mediamarkt z mamą i emilą i kłupiłam sobie słuchawki, bo moje mi się zepsuły.</p>
<p>Kończę na dzisiaj.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>1 marzec - czwartek.</p>
<p>Hej, a właściwie to drugi, bo jest przed drugą. Nie mogę spać, więc piszę. Co u mnie ciekawego się wydarzyło w ten tydzień? Powiem jedno, że był bardzo<br />
pracowity w naukę. Komputera nie naprawiłam. Na milestone, na ten nieszczęsny guzik znalazłam sposób, więc jakoś tam działa. W poniedziałek pisałam klasówkę<br />
z geografji i kompałam się w zimnej wodzie na masażu podwodnym, bo kurde w szkole była letnia. Mam nadzieję, że jutro będzie ciepła, bo znowu będę pacjentem.<br />
We wtorek już była. We wtorek napisałam klasówkę z biologii. Nie wiem co z niej wyszło, bo trudna była. Dostałam 4 z klasówki z matmy. Ta pani naprawdę<br />
umie tłumaczyć. Klasa moja ją poprawia, bo oceny mieli trochę kiepskie. W środę miałam pisać coś z fizyki, ale zagadaliśmy panią i nic nie było. Natomiast<br />
niemiecki miałam pracowity i fajny. Opisywaliśmy nasz dom. Chcę zrobić to bardziej obszernie. Dzisiaj pisałam zaliczenie z wzk i dostałam szóstkę. Pakowałam<br />
się na jutro, bo zostaję na weekend w internacie. Znów mamy te projekty. Skończyłam właśnie czytać potop. Bardzo się zżyłam z tymi bohaterami. Szczegulnie<br />
z czarnieckim i kmicicem no i z janem kazimierzem. Oleńkę bardzo lubiłam, bo pod pewnymi względami odkryłam w niej siebie. Troszeczkę uczyłam się anatomii<br />
na jutro, bo mam coś odpowiadać. Wstanę rano i to przypomnę. Przepraszam za takie suche relacje, ale nic konkretnego do głowy mi nie przychodzi. Jedynie<br />
strapienie, że straciłam niektóre dane wraz z zepsuciem dysku, a w nich było moje opowiadanie, które pisałam dla koleżanki i które pozwalało oderwać mi<br />
się od ponurych myśli. Jutro idę uczyć się grać w szachy. Ciekawe czy pojmę. Fajnie by było. No co, wkońcu będę w internacie to mogę o 17.00 pójść na partyjkę<br />
szachów do takiego matematyka. Idę spać, bo jutro nie wstanę.</p>
<p>Xxxx&#8230;</p>
<p>6 marca wtorek.</p>
<p>Witajcie. U mnie jak zwykle pasmo porażek się uaktualnia. No cóż. Chyba moja rodzina i ja jesteśmy w tym roku pechowcami. Ale zacznę od piontku. Miałam<br />
tą anatomie, ale pan nie pytał. Wsumie szkoda, bo może jakaś dobra ocena by wpadła. W sobotę mieliśmy te nasze projekty, o których tak często wspominam.<br />
W niedziele również, tylko, że mnie strasznie zaatakował ból gardła i mówiłam szeptem. Anatomista i masażystka się ze mnie nabijali w żartach i też szeptali.<br />
Pozatym w piątek miałam składać mięśniaka na czas. Anatomista kazał mi wyjąć z niego prawie wszystkie wnętrzności, a na koniec drugiej lekcji składać spowrotem<br />
na czas. Jak dobrze, że koledzy z mojej klasy go złorzyli. Wyciszyłam sobie głos w komórce, bo stwierdziłam, że wtedy komórka zamną nadąża. W poniedziałek<br />
również źle się czułam i musiałam niestety zaliczać drenaż. Zdałam na 3. Poraszka, bo przecież nie wymasuje pacjenta na 3. Eh. No, a w weekend pisaliśmy<br />
tak na prubę dyplomy z teorji i przedsiębiorczości. Tym razem teorię zdałam na 78 procent, a przedsiębiorczość na 65. Za pierwszym razem, bo to już był<br />
drugi to teorie zdałam na 59, a przedsiębiorczość na 80. No, ale dziś jest wtorek. Chora jestem na całego. W łórzku przespałam prawie cały dzień. Wsumie<br />
cały, a teraz czytałam trochę masaż podwodny. Ja już nie wspominam o moich zaległościach z nauką, bo to aż żal. Nie wiem kiedy to wszystko pozaliczam,<br />
bo mam tak: przedsiębiorczość, polski, masaż wirowy praktyka, masaż podwodny praktyka, masaż podwodny i wirowy teoria, wos, historia, anatomia, fizyka<br />
i nie wiem co tam jeszcze. Poraszka poprostu. Pozatym rodzice też są podłamani, bo ciągle mają jakieś strapienia i zmartwienia, o których nie będę się<br />
tu rozpisywać. Komputer nadal jest zepsuty. Pozatym u nas w szkole mówi się dużo o dniach otwartych, czyli praktykach z pacjentami, które już w tym roku<br />
miałam. Koledzy roznoszą ulotki i jednym słowem ogłaszamy się. Praktyki rozpoczynamy 19 marca, więc niedługo. Dużym moim strapieniem też jest egzamin z<br />
anatomii, bo zupełnie nie mam czasu, aby się do niego uczyć. Przez ten brak czasu cierpi też moja nauka niemieckiego i przygotowanie do matury z polskiego.<br />
A dni i tygodnie uciekają przez palce jak chwila. Zaraz skończy się marzec, a moja anatomia stoi i stoi. Zwłaszcza, że teraz jestem chora i też nie mam<br />
siły. Oczywiście moja klasa jedzie jutro do zgierza. Jak ja wyzdrowieje to bţędę musiała nadrabiać te zajęcia. Szczęście, że w tej szkole są jeszcze jacyś<br />
mili i uczynni ludzie, bo agnieszka z 2 masaż zaofiarowała się, że mi pomoże tam się dostać. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/03/20/wielkie-pasmo-nieszczesc/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>rozdział 27</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/02/13/rozdzial-27/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/02/13/rozdzial-27/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 18:59:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Życie Toma Riddle'a - moja twórczość.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/02/13/rozdzial-27/</guid>
		<description><![CDATA[Rozdział 27
- kochanie, boli.
- co się stało?
Zapytał lord.
Bellatriks podniosła krzyk.
- mam skurcze. Ja rodzę! Auuu.
- szybko! Deportujemy się!
Wykrzyknął panicznie.
- kiedy ja nie mogę.
Wziął ją na ręce i już pochwili znaleźli się w świętym mungu.
- gdzie tu jest sala porodowa?
Zapytał kogoś voldemort. Lecz zamiast otrzymać odpowiedź osobnik spojrzał na niego z przerażeniem i uciekł.
- imperio!
Rzucił wtedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozdział 27<br />
- kochanie, boli.<br />
- co się stało?<br />
Zapytał lord.<br />
Bellatriks podniosła krzyk.<br />
- mam skurcze. Ja rodzę! Auuu.<br />
- szybko! Deportujemy się!<br />
Wykrzyknął panicznie.<br />
- kiedy ja nie mogę.<br />
Wziął ją na ręce i już pochwili znaleźli się w świętym mungu.<br />
- gdzie tu jest sala porodowa?<br />
Zapytał kogoś voldemort. Lecz zamiast otrzymać odpowiedź osobnik spojrzał na niego z przerażeniem i uciekł.<br />
- imperio!<br />
Rzucił wtedy na innego przechodnia zaklęcie.<br />
- gdzie jest sala porodowa?<br />
Zapytał ponownie.<br />
Przechodzień zaprowadził go tam.<br />
- umieram panie mój.<br />
- spokojnie, wszystko jest pod kontrolą.<br />
Skłamał. Tak naprawdę nic nie było pod kontrolą. Chciał, aby bellatriks już urodziła. Nie mógł patrzeć na jej wykrzywioną cierpieniem twarz.<br />
- nie pomogę jej. Ona jest śmierciożercą.<br />
Powiedziała magomedyczka.<br />
- imperio! Pomożesz?<br />
- oczywiście, że pomogę.<br />
Ułożyła kobietę na posłaniu i kazała jej przeć.<br />
- nie mogę. To boli.<br />
- ale musi pani, inaczej się nie da.<br />
Po pięciu godzinach urodziło się dziecko.<br />
- no i już po wszystkim.<br />
Rzekł lord.<br />
Niestety jego ukochana zaczęła krzyczeć na nowo.<br />
- widzę, że zapowiada się ciężka noc.<br />
Skomentowała położna.<br />
Nadranem urodziło się drugie dziecko. Bellatriks była wycienczona. Włosy przylepiły jej się do twarzy i ciężko dyszała.<br />
- nie mówiłeś, że będzie tak bolało.<br />
Powiedziała zachrypniętym głosem.<br />
- bo nie wiedziałem, że to jest taki cholerny ból. Przepraszam, co się urodziło?<br />
Zapytał położną. Ona podała jedno zawiniontko lordowi i powiedziała.<br />
- to jest chłopiec.<br />
Potem położyła drugie na piersiach bellatriks.<br />
- a to dziewczynka.<br />
Lestrange objęła ją delikatnie rękami.<br />
- będzie się nazywać enobaria bellatriks lestrange.<br />
Co ty na to?<br />
Zapytał czarny pan.<br />
- pięknie. A chłopiec bity marwolo lestrange.<br />
- może bez marwola.<br />
Skrzywił się lekko.<br />
- to jak proponujesz?<br />
- może arkturus?<br />
- nie, bo to zdrajca.<br />
- no to nie wiem, niech już będzie tom.<br />
Zgodził się niechętnie.<br />
- bity tom i enobaria bellatriks lestrange.<br />
Podsumowała, a voldemort skinął głową.<br />
Po tygodniu bellatriks mogła wrócić już z dziećmi do domu. Voldemort raz po raz wznawiał zaklęcie imperiusa na magomedyków. Chciał, aby lestrange czuła się tu jak najlepiej.<br />
Xxxx&#8230;<br />
- ah, jaki on śliczny.<br />
Powiedziała do męża halkatla. Urodziła właśnie synka.<br />
- jak go nazwiemy?<br />
Zapytał torfin.<br />
- eingar dorian rowleey?<br />
Zapytała.<br />
- świetny pomysł.<br />
Zgodził się mąż.<br />
- wiesz, on chyba włosy ma po tobie.<br />
Stwierdziła halkatla.<br />
- nie, bo po tobie. Moje ma oczy.<br />
- nieprawda. Ty jesteś jaśniejszym blondynem ode mnie. Twoje ma oczy, a moje włosy.<br />
- ehh, dobra, niech ci będzie.<br />
Xxxx&#8230;<br />
- i jak było?<br />
Zapytała halkatla bellę przez kominek.<br />
- cholernie bolało.<br />
Odszepnęła jej.<br />
- co urodziłaś? Ja synka eingara doriana.<br />
- a ja bliźnięta enobarię bellatriks i bity&#8217;ego toma.<br />
Obie pogratulowały sobie serdecznie.<br />
- widać, że lord się postarał.<br />
Stwierdziła rzeczowo halkatla.<br />
- hahah, no może. Rowleey też, więc się nie martw. Po jednym porodzie byłam zmęczona. Jak się okazało, że mam jeszcze jedno dziecko to myślałam, że umrę.<br />
- mnie też bolało, ale chyba mniej niż ciebie.<br />
- a jak tam u innych?<br />
Zapytała lestrange.<br />
- narazie prucz nas nikt dzieci się nie dorobił. Żyją sobie jakoś. Raczej szczęśliwie. A jak śmierciożercy?<br />
- czarny pan kazał im się wynosić z mojego domu, a sam przeprowadził się do mnie. Dla innych zrobił siedzibę w herrenhaus. Ogólnie spotkania odbywają się w moim domu. Jest ich ostatnio bardzo mało. Czarny pan chyba naprawdę zaangarzował się w wychowywanie dzieci.<br />
Opowiadała bella.<br />
- jak myślisz, czy on je kocha?<br />
Zapytała halkatla.<br />
- nie wiem. Okarze się chyba jak trochę podrosną. Wkońcu teraz się ekscytuje, bo jest świerzo upieczonym ojcem.<br />
- torfin ma tak samo. Chodzi taki dumny jak nie wiem. Zwraca uwagę na każdy głośniejszy oddech dziecka.<br />
- a w które z was wdał się z wyglądu eingar?<br />
Zapytała lestrange.<br />
- ja uwarzam, że włosy ma po torfinie, a oczy po mnie. Natomiast mój mąż twierdzi odwrotnie. A u ciebie jak to jest?<br />
- voldemort mówi, że bity jest żywą kopią mnie, a enobaria jego. Wzupełności się z nim zgadzam.<br />
Xxxx&#8230;<br />
- bella, czy ty wiesz jak to bardzo boli?<br />
Narcyza przyszła odwiedzić swoją siostrę w lestrangemannor.<br />
- tak? To idź sobie do walburgi, albo naszej matki. One ciebie lepiej zrozumieją niż ja.<br />
Powiedziała obrażona lestrange.<br />
- ale ty jesteś moją siostrą.<br />
Zauwarzyła nieśmiało narcyza.<br />
- to co z tego? Gdy rozwiodłam się z mężem, a związałam z czarnym panem to jakoś rodzina nie była nastawiona do mnie przychylnie. Matka to nawet nie zapytała jak się czuję po porodzie i jak nazywają się moje dzieci.<br />
- bellatriks, nie możesz myśleć tylko o sobie.<br />
Skarciła ją narcyza.<br />
- to ty myślisz tylko o sobie. To co z tego, że poroniłaś dziecko? Chyba zabardzo się tym nie przejęłaś, bo wiem, że ty i lucjusz macie kolejne w planach.<br />
- tak, a co, mamy płakać po tym jednym?<br />
- no oczywiście, że tak. Ja bym płakała. Skoro ty nie płaczesz to po jakiegomerlina przychodzisz do mnie?<br />
- chciałam się zwierzyć.<br />
- no to już to zrobiłaś. Idź do matki. Ona cię pocieszy, a mnie zostawcie p w spokoju!<br />
Wrzasnęła bellatriks.<br />
- bella musisz mnie zrozumieć.<br />
- ja nic nie muszę! Crucio!<br />
Narcyza upadła na podłogę. 30 sekund później zaklęcie zostało zdjęte, a kobieta zdeportowała się z trzaskiem.<br />
Bellatriks zaczęła płakać ze złości. Poszła do dziecieńcego pokoju i przytuliła dzieci.<br />
- dobrze, że jeszcze was nikt nie przeklął.<br />
Wyszeptała.<br />
Xxxx&#8230;<br />
Voldemort opiekował się swoimi dziećmi najlepiej jak tylko potrafił. Był bardzo zdziwiony tym, że może darzyć kogoś uczuciem. Poza bellatriks, enobarią i bity&#8217;m nie kochał zupełnie nikogo. Nadal zabijał mugoli i karał swoich śmierciożerców. Dwa lata później ingrit i rudolfusowi narodziła się córeczka lauren. Tula i regulus też doczekali się dziecka o imieniu allan. Rok później znów na świat przyszła dwójka dzieci. Halkatla i torfin doczekali się córeczki oris. Ingrit znów urodziła córkę finally. I znów rok później przyszło na świat ostatnie dziecko regulusa i tuli. Była to dziewczynka mistral.<br />
(wiem, że narazie może być trudno kojarzyć dzieci, ale będę pukico przypominać czyje jest czyje).<br />
Xxxx&#8230;<br />
3 lata później.<br />
Nadszedł czas, w którym voldemort musiał dopełnić słów zasłyszanej niegdyś przez swojego sługę przepowiedni. Musiał zabić chłopca. Przepowiednia mówiła, o tym, że narodzi się ten, który będzie miał moc pokonania czarnego pana. Tom nie chciał być pokonany przez jakąś durną małą istotę. Postanowił więc, że dokona mordu.<br />
- kochanie, nie idź tam.<br />
Ostrzegała bella tuląc się do niego.<br />
- już ci mówiłem, że muszę.<br />
Zaczął bawić się kosmykami jej włosów.<br />
- wcale nie musisz tam iść. Małe dziecko nie stanowi dla ciebie zagrożenia.<br />
- owszem, stanowi. Im szybciej go zabiję tym lepiej. Wrócę tutaj. Pilnuj dzieci.<br />
- ale ja mam złe przeczucia.<br />
Łkała kobieta.<br />
- bellatriks, nie histeryzuj.<br />
Powiedział trochę ostrzej.<br />
- wrócę gdy dokonam morderstwa. Zawsze mi się udawało, więc dlaczego tym razem ma mi się nie udać?<br />
Ujął jej twarz w swoje dłonie.<br />
- wątpisz we mnie?<br />
Zapytał cicho patrząc w jej oczy.<br />
- nie. Nigdy nie wątpiłam. Kobieca intuicja tylko się wemnie odzywa.<br />
Oboje zaczęli się zachłannie całować. Nigdy tak się nie rzegnali, ale bellatriks robiła wszystko, aby zatrzymać swojego ukochanego przy sobie. Chciała zapamiętać smak jego ust, a voldemort nie dopuszczał do siebie myśli, że coś w tym przedsięwzięciu może się nie udać.<br />
- złotko, puść mnie. Przysięgam, że wrócę za dwie godziny najdalej.<br />
Kobieta wypuściła mężczyznę ze swoich mocnych, stalowych objęć. Lord pochwili zniknął, a bellatriks rozszlochała się jeszcze bardziej.<br />
- mamusiu, co się stało?<br />
Zapytał bity.<br />
- nic kochanie. Wszystko będzie dobrze.<br />
Przytuliła synka.<br />
- tak, będzie dobrze.<br />
Powtórzyło dziecko.<br />
Xxxx&#8230;<br />
Był już w dolinie godryka. Szedł jedyną ścieszką, która prowadziła do tego domu. Wkońcu dotarł do drzwi, które gdy tylko wyciągnął rękę same się otworzyły.<br />
- to nie będzie trudne.<br />
Powiedział sam do siebie.<br />
- james, to ty?<br />
Zapytała lily evans.<br />
Przed lordem stał mężczyzna bez różdżki.<br />
- avada kedavra.<br />
Wyszeptał voldemort zanim tamten mógł co kolwiek zrobić. Ciało z głuchym łoskotem upadło na posadzkę.<br />
- james, co ty tam robisz?<br />
Zapytała znowu kobieta.<br />
- twój mąż jest już martwy!<br />
Wykrzyknął lord.<br />
Lily szybko zaczęła barykadować drzwi wymyślnymi przedmiotami, aby chronić synka.<br />
Voldemort jednym machnięciem różdżki rozwalił tą prymitywną blokadę.<br />
- nie! Błagam tylko nie harry.<br />
- odsuń się ty głupia dziewczyno.<br />
Wykrzyknął.<br />
Lily stała przy łórzeczku chroniąc dziecko.<br />
- tylko nie harry. Zabij mnie anie jego.<br />
- wcale nie musisz umrzeć. Oddaj mi tylko chłopaka.<br />
- zabij mnie. Nie jego. Błagam.<br />
- sama tego chciałaś. Avada kedavra.<br />
Błysk zielonego światła i kobieta lerzała już martwa.<br />
- jeszcze tylko to dziecko i spokój.<br />
Pomyślał.<br />
Rzucił śmiertelne zaklęcie, które odbiło się od dziecka i trafiło w samego lorda. Dom pod jego wpływem zaczął się walić, a dziecko płakało.<br />
Voldemort uczuł potworny ból. Przez chwilę myślał, że się rozszczepi. Potem uczuł wielką słabość. Stał się wrakiem. Nie był nawet trupem żywego człowieka. Został zniszczony przez tego małego chłopca, który przeżył. Sam czarny pan resztkami sił ukrył się w albańskich lasach. Postanowił przeczekać tam okres swojej niedyspozycji. Chciał, aby ktoś go tam znalazł. Po tym wydarzeniu świat czarodziejów świętował jego zniknięcie. Wszyscy myśleli, że to już koniec morderstw i wojny. Wszystkie krzywdy zostały zarzegnane. Jedynymi osobami, które czekały na lorda była bellatriks z dziećmi. Minęły już dwie godziny od jego zniknięcia. Zaczęła się strasznie martwić, ale poczekała jeszcze godzinę i postanowiła wyruszyć na poszukiwania. Rzuciła na siebie zaklęcie zwodzące i wyszła z domu. Dzieciom podała eliksir słotkiego snu. Nie mogła ich przecież zabrać ze sobą.<br />
- kochanie, gdzie jesteś?<br />
Szeptała raz po raz pytanie w przestrzeń.<br />
Nagle posłyszała na ulicy radosne krzyki. Ktoś wołał.<br />
- radujcie się! Nie ma sami wiecie kogo!<br />
Bellatriks zamórowało. Zdjęła zaklęcie zwodzące i podeszła do człowieka, który wcześniej wykrzyczał tą informację.<br />
Złapała go silnie za ramiona i zapytała.<br />
- nie ma sam wiesz kogo?<br />
- oo tak, najjaśniejsza pani. Rzucił klontwę na małego chłopca, a ta odbiła się od niego i trafiła w sama wiesz kogo.<br />
- voldemorta?<br />
Zapytała.<br />
- droga pani tego imienia się nie wymawia, ale tak. Chodzi mi o niego.<br />
- kłamiesz!<br />
Wykrzyknęła panicznie.<br />
Pobiegła spowrotem do swojego domu i podwinęła lewy rękaw szaty. Zobaczyła, że mroczny znak jest mniej wyraźny.<br />
Czym prędzej deportowała się do herrenhaus.<br />
- zbierajcie się wszyscy!<br />
Wrzasnęła donośnym głosem do śmierciożerców, którzy znajdowali się w domu.<br />
Jej głos niósł się echem, gdyż nagłośniła go zaklęciem sonorus.<br />
- nie będziesz nam rozkazywać.<br />
Warkną avery.<br />
- zamknij się. Spójrzcie wszyscy na swoje mroczne znaki.<br />
Śmierciożercy mimowolnie jej posłuchali. Wszyscy zamarli i wpatrywali się w kobietę oczekując wyjaśnień.<br />
- on zniknął. Czarny pan zniknął. Ludzie na ulicy powiedzą wam jak było.<br />
Tu upadła na podłogę, a z jej piersi wydobył się rozdzierający szloch.<br />
- spokojnie.<br />
Podszedł do niej rabastan z pokrętnym uśmieszkiem na twarzy.<br />
- masz dzieci. Musisz się nimi zająć.<br />
- nie, ja nic nie muszę. Jego nie ma.<br />
Zaczęła krztusić się własnymi łzami.<br />
Ktoś podał jej eliksir uspokajający, a bellatriks z nadmiaru emocji zasnęła.<br />
(przepraszam, że tak wszystko pomieszałam, ale nie wiedziałam jak to opisać).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/02/13/rozdzial-27/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>dzień pełen wrażeń</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/31/dzien-pelen-wrazen/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/31/dzien-pelen-wrazen/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 15:55:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[mój pamiętnik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/31/dzien-pelen-wrazen/</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Dzień pełen wrażeń&#8221;
Witajcie. Dziś jest wtorek 31 I 2012 roku.
Dziś śpiewałam w Łódzkim szpitalu w MSW - miejski szpital wojskowy. Chyba taki jest tego skrut. Śpiewałam tam z okazji otwarcia nowego oddziału chirurgi onkologicznej oraz chemioterapii. Nasza szkoła została tam zaproszona z racji tego, że odbywamy w tym szpitalu co roku praktyki na oddziale rehabilitacji. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Dzień pełen wrażeń&#8221;</p>
<p>Witajcie. Dziś jest wtorek 31 I 2012 roku.<br />
Dziś śpiewałam w Łódzkim szpitalu w MSW - miejski szpital wojskowy. Chyba taki jest tego skrut. Śpiewałam tam z okazji otwarcia nowego oddziału chirurgi onkologicznej oraz chemioterapii. Nasza szkoła została tam zaproszona z racji tego, że odbywamy w tym szpitalu co roku praktyki na oddziale rehabilitacji. Było na tym otwarciu bardzo dużo osób wtym: Anna Komorowska, Hanna Zdanowska, Jolanta Chełmińska, Witold Stępień, Andrzej Biernat, Ryszard Bonisławski i wiele innych, których rzecz jasna nie pamiętam, a fajnie byłoby ich wymienić.<br />
Pojechałam tam z moją p. Haliną nauczycielką muzyki w mojej szkole i z jej córką. MIałyśmy się rozegrać i rozśpiewać. Poczekałyśmy trochę aż rozstawią nam sprzęt. Niestety dużo nerwów się najadłam, bo moje skrzypce źle zniosły podróż i strasznie się rozstroiły toteż musiałam je niestety porządnie nastroić. Całe to wszystko rozpoczęło się długim przemówieniem i powitaniem. Potem przemawiała dyrekcja naszego ośrodka, a następnie ja śpiewałam. Zaśpiewałam 4 piosenki: &#8220;porcelana&#8221; - MIłosza, &#8220;tak jak malował pan Chagal&#8221; - Młynarskiego, &#8220;kalitka&#8221; - moja piosenka rosyjska, którą śpiewałam już w filharmonii oraz &#8220;grande valce brillante&#8221; - Ewy Demarczyk. Bardzo ponoć wszystkim się podobało. Potem dalej inni mówili to co mieli powiedzieć i na końcu podeszła do nas pani Zdanowska i Komorowska i zaczęły nam gratulować. Żem tak się z Komorowską wyściskała, że szok. Naprawdę bardzo sympatyczna kobieta. Taki łagodny i poważny ma głos. Dziennikarze to chyba z 10 zdjęć nam robili. I jak stałam koło niej to tylko czułam błysk fleszy i słyszałam kliknięcia za kliknięciem aparatów. Napewno będziemy w widomościach Łódzkich oraz tych na całą polskę. Dziennikarze byli z tvnu jak i z jedynki i  innych programów telewizyjnych. Ogólnie zadurzo przeżyć jak na jeden raz. Potem pani Komorowska Anna wręczyła mi prezent od siebie. No i to chyba na tyle. W ogóle strasznie się stresowałam, bo przed takim gronem jeszcze nie śpiewałam. Brr, ale już naszczęście mogę odetchnąć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/31/dzien-pelen-wrazen/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Kochałam ją</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/29/kochalam-ja/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/29/kochalam-ja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 13:34:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Myśl odsiewnia i perypetie życiowe Bellatrix Black-Lestrange - (moja twórczość - skończona)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/29/kochalam-ja/</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Kochałam ją&#8221;.
Ma dwadzieścia lat. Nie nawidzi strasznie mugoli i traktuje ich jak konieczne zło świata.
Idzie ulicą gdzie gości pełno mugoli. Londyn niczym nie różni się od innych, mugolskich miast. Jest tak samo brudny, tak samo zanieczyszczony.
- Oh, przepraszam.
Powiedziała kobieta wpadając na nią z wielkim impetem.
- Schowaj to.
Wycedziła Bellatriks patrząc na długi przedmiot, który owa kobieta [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Kochałam ją&#8221;.<br />
Ma dwadzieścia lat. Nie nawidzi strasznie mugoli i traktuje ich jak konieczne zło świata.<br />
Idzie ulicą gdzie gości pełno mugoli. Londyn niczym nie różni się od innych, mugolskich miast. Jest tak samo brudny, tak samo zanieczyszczony.<br />
- Oh, przepraszam.<br />
Powiedziała kobieta wpadając na nią z wielkim impetem.<br />
- Schowaj to.<br />
Wycedziła Bellatriks patrząc na długi przedmiot, który owa kobieta trzymała w ręku.<br />
- I uwarzaj jak chodzisz.<br />
- Jasne, pewnie, że będę uwarzać, a ty bądź bardziej tolerancyjna młoda osóbko.<br />
Powiedziała i poszła nawet nie oglądając się na Bellatriks.<br />
Dziwnym jednak sposobem nieznajoma nie chciała opuścić myśli młodej panienki Black.<br />
- Co ona miała w ręku?<br />
Zapytała samą siebie.<br />
- Może różdżka?<br />
Nagle poczuła, że musi być w domu swojego przyszłego męża. Coś, jakaś siła czy przeczucie ją tam pchało. Wiedziała, że teraz musi załatwić pewne sprawy, w tym tą głupią książkę dla Narcyzy. W tym celu znalazła się na mugolskich śmieciach. Postanowiła jednak nie kupować szmatławca traktującego o jakimś beznadziejnym romansie i pokierować się intuicją.<br />
xxxx&#8230;<br />
Pochwili znalazła się w domu Rudolfusa.<br />
- Jestem tu potrzebna?<br />
Zapytała patrząc się na niego przenikliwym wzrokiem.<br />
- Oj, nie patrz się tak na mnie kochanie.<br />
Powiedział.<br />
- Zabijesz mnie samym spojrzeniem.<br />
- Gdybym mogła to avady bym urzyła.<br />
Wyszeptała.<br />
- Czy aż tak bardzo mnie nie nawidzisz?<br />
Zapytał również szeptem przybliżając się do niej.<br />
- Odejdź, ty dobrze wiesz jak jest.<br />
Lestrange westchnął boleśnie i oddalił się zostawiając ją samą w przedpokoju.<br />
- Nigdy jej nie dostanę.<br />
Pomyślał ze smutkiem odchodząc.<br />
Bella skierowała się do swojego prywatnego pokoju, który otrzymała w tej rezydencji. Otworzyła drzwi i rozejrzała się po pomieszczeniu. Jak zwykle wyglądało na ciemne i ponure.<br />
Usiadła ciężko na fotelu przed kominkiem i zapaliła różdżką ogień. Odsłoniła rolety okienne, aby wpuścić trochę światła. Gdy wtem ujrzała nietypowe zjawisko. Ta sama kobieta, która wpadła na nią na ulicy siedziała teraz na jej łóżku skulona jakby na kogoś czekała.<br />
- Znowu ty?<br />
Warknęła Bellatriks złowrogo.<br />
- Czego tu chcesz i jak się tu dostałaś? Kim jesteś?<br />
Posypał się z jej ust grad pytań.<br />
- Zadużo pytań młoda panienko. Spokojnie, a wszystko ci wyjaśnię. Jakie było pierwsze pytanie?<br />
Zaczęła udawać, że myśli.<br />
- Skąd się tu wzięłam? Twój mąż mnie tu wpuścił. Powiedziałam mu, że jestem czarodziejką czystej krwi.<br />
- A jesteś?<br />
- Zaczekaj, to już chyba będzie któreś z kolei.<br />
Bellatriks sapnęła z niecierpliwości. Poczuła, że z tą istotą nie będzie tak łatwo. Zaczęła więc uważnie słuchać wpatrując się w przybyszkę z chłodną obojętnością.<br />
- Kolejne pytanie było &#8220;czego tu chcesz&#8221;? Chcę z tobą porozmawiać.<br />
Kontynuowała tamta.<br />
- To kim jestem zostanie narazie moją tajemnicą.<br />
Black westchnęła.<br />
- Ale czy jesteś czarodziejką czystej krwi?<br />
- to też będzie tajemnica.<br />
- Nie, nie będzie, bo ty o mnie wiesz wszystko, a ja o tobie nie wiem nic.<br />
Oburzyła się Bella wyciągając różdżkę.<br />
- I co, nie boisz się?<br />
Zapytała lekko zdezorjętowana spoglądając ponuro na gościa.<br />
- Ciebie? Ja mam się bać panienki Black? Pewnie przyzwyczaiłaś się już do tego, że inni się ciebie boją. Ja nie. Jestem osobą, która nigdy i nikogo się nie lęka.<br />
- Nie ma takiego człowieka, który się niczego nie boi. Nawet ja się boję.<br />
Przyznała Bellatriks sama sobie się dziwiąc, że pokusiła się o takie wyznanie do nieznajomej.<br />
- Ehh, może i nie ma, ale uznaj mnie właśnie za taką.<br />
- Crucio.<br />
|Rzekła w odpowiedzi Black, a toważyszka upadła z bólu na podłogę i zaczęła głośno krzyczeć.<br />
Czarodziejka po minucie zdjęła zaklęcie.<br />
- Teraz musisz być mi posłuszna, opuścić ten dom i dać mi święty spokój.<br />
Podsumowała na koniec.<br />
Tamta jednak podniosła się zręcznie z podłogi i spowrotem usiadła na łóżku.<br />
- Fajne to było.<br />
Stwierdziła.<br />
- Znaczy co?<br />
Zapytała Bellatriks zbita z tropu.<br />
- To zaklęcie było bardzo interesujące.<br />
- Naprawdę podobało ci się? Przecież to bolało.<br />
- No i dobrze. Ból wiąrze się z pewnego rodzaju przyjemnością. Gdy go doznaję odczuwam przyjemność. Nie masz takich odczuć?<br />
Bellatriks przeraziła się trochę słowami kobiety.<br />
- Nie. Osobiście boję się bólu i unikam go jak ognia. Mam niski próg bólu.<br />
- Ja mam bardzo wysoki.<br />
Dodała nowo przybyła wstając.<br />
- Pójdę już.<br />
Bellatriks popatrzyła zaskoczona.<br />
- Zostań.<br />
Wyszeptała.<br />
- Ty prosisz kogoś, aby u ciebie został? Przecież nie chciałaś mnie tutaj. Chcesz, abym dała ci spokój. Spełniam twoje życzenie i idę sobie.<br />
- Teraz mi się zmieniło. Chcę, abyś została.<br />
- Rozumiem, że my kobiety jesteśmy niezdecydowane, ale teraz jednak musisz przyjąć do wiadomości to, że idę. Wrócę jeszcze tutaj do ciebie.<br />
Podeszła do fotela i uścisnęła ciepłą dłoń Belli, która ogrzewała się przy kominku. Nieznajoma miała długie i chłodne palce, a dłoń drobną i szczupłą.<br />
- Będę czekać.<br />
Powiedziała Bellatriks i puściła jej rękę.<br />
xxxx&#8230;<br />
Leżała w łóżku i rozpamiętywała dzisiejszy dzień. Nigdy nie odznaczała się tak ciepłą powierzchownością do nikogo. Ta istota, która pojawiła się w domu Rudolfusa musiała wpłynąć na nią bardzo źle.<br />
- Poprostu muszę się zachowywać przy niej normalnie, czyli neutralnie i obojętnie. Nigdy nikomu nie pokazuję swoich uczuć, słabości i myśli. Opanowałam oklumencję, więc do cholery co dzisiaj się ze mną działo?<br />
Postanowiła iż wypyta Rudolfusa o nieznajomą.<br />
xxxx&#8230;<br />
- Rudolf, co to była za babka, którą wczoraj wpóściłeś?<br />
- Jaka babka?<br />
Zapytał zdezorjętowany.<br />
- No taka z dłógimi, żadkimi i ciemnymi włosami. Niższa ode mnie.<br />
Spojrzał na nią z drwiną.<br />
- Chyba jakaś ci się przyśniła, bo nikogo wczoraj nie wpuszczałem.<br />
- Wpuszczałeś!<br />
Krzyknęła histerycznie, a kubek z sokiem dyniowym wypadł jej z drżących rąk.<br />
Lestrange podszedł i zamknął ją w ciepłym uścisku swych ramion.<br />
- Kochanie, nikogo tu nie było.<br />
Rzekł cicho. Czuł jak Bella drży w jego ramionach.<br />
- Ona mówiła, że ty ją tu wpuściłeś. Mówiła, że jest czarodziejką czystej krwi.<br />
- Jesteś tego pewna?<br />
Zapytał lustrując uważnie jej oczy.<br />
- Wszystkich czystokrwistych znamy. Gdyby to był któryś z nich napewno bym o tym wiedział i ty zresztą też.<br />
Bella spuściła głowę.<br />
- Nie, nie jestem pewna. Teraz przypominam sobie, że nie chciała mi tego powiedzieć. Pozatym nie wyjawiła mi też swojego imienia.<br />
- Dziwne. Dzisiaj obiecuję, że będę pilnował wszystkich wchodzących i wychodzących z tego domu. Jak chcesz, mogę zapisywać godziny odwiedzających.<br />
Zgodziła się bardzo chętnie.<br />
- Idź odpocznij. Może naprawdę był to zły sen.<br />
Przekonywał ją Rudolfus.<br />
- Może tak.<br />
Wyjąkała i poszła za jego radą.<br />
Znów weszła do swojego pokoju i ku swojemu przerażeniu zobaczyła tą samą kobietę siedzącą na jej własnym łóżku.<br />
- Zachowój się obojętnie.<br />
Powtarzała sobie w myślach Bellatriks.<br />
Zamknęła drzwi pokoju i wolnym krokiem podeszła do łóżka.<br />
- Ty kłamczucho!<br />
Wykrzyknęła łapiąc nieznajomą za ramiona i potrząsając nią mocno.<br />
- Mów mi jak masz naimie. Rozumiesz? Jak!<br />
- A gdzie powitanie? Witaj bellatriks. Teraz twoja kolej.<br />
Bella rzuciła kobietą o ścianę. Na ustach nieznajomej rozlał się błogi uśmiech.<br />
- Powtórz witaj Darcy.<br />
- Ooo wkońcu znam twoje imie. Wiedz Darcy, że nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Wynoś się z mojego domu i daj mi spokój.<br />
- Wczoraj mówiłaś inaczej.<br />
Stwierdziła fakt Darcy.<br />
Bellatriks była prawie nieprzytomna z oburzenia. Postanowiła jednak, że za wszelką cenę nie da się sprowokować.<br />
- Może i mówiłam, ale jak twierdzisz, my kobiety jesteśmy niezdecydowane. A więc teraz jestem zdecydowana i chcę, abyś mnie już nigdy nie odwiedzała. Nie chcę cię znać.<br />
- A ja ciebie wręcz przeciwnie.<br />
Bellatriks pierś falowała szybko z oburzenia. Myślała co ma począć z tą napraszającą się i tajemniczą istotą. Jak już zmiarkowała tortury sprawiały jej przyjemność, więc postanowiła ich zaniechać. Usiadła na łóżku obok kobiety i spojrzała na nią znów chłodnym wzrokiem.<br />
- Dlaczego chcesz mnie znać?<br />
Zapytała Darcy.<br />
- Bo jesteś taka pociągająca i inna niż wszystkie kobiety.<br />
- To znaczy? wyjaśnij mi to dokładniej.<br />
Poprosiła Bella nadal trzymając swoje nerwy na wodzy.<br />
- Wszystkie kobiety, które wcześniej znałam były takie niezdecydowane. Właśnie takie jak ty, ale różniły się od ciebie. Nie umiały sprawiać bólu na odległość, nie oburzały się tak szybko jak ty. Nie miały takiego pięknego i melodyjnego głosu jak ty.<br />
- Bredzisz.<br />
Podsumowała Black.<br />
- Jeśli stąd nie wyjdziesz dobrowolnie to zawołam mojego przyszłego męża.<br />
- Dobrze, wołaj. Ja tutaj zaczekam.<br />
Przyzwoliła jej Darcy, a Bellatriks spełniła swoją obietnicę.<br />
xxxx&#8230;<br />
- I jak ty pilnowałeś to wejście? Weszła tu ta kobieta i jest w moim pokoju.<br />
W jej głosie nie wyczuwało się histerii. Teraz było słychać w nim chłodne opanowanie. Wiedziała, że Darcy jest na górze i czeka na nią, a to oznacza, że zaraz oboje z Lestrange&#8217;m ją zabiją i bellatriks uwolni się od natrętnej dręczycielki.<br />
- Nikt tu  nie wchodził.<br />
Odpowiedział jej spokojnie Rudolf.<br />
- Właśnie, że tak. Chodź do pokoju.<br />
Poszła przodem wchodząc pośpiesznie po schodach.<br />
Oboje pokrótce stanęli przed drzwiami pokoju i weszli do środka.<br />
Bellatriks znowu zamarła, nikogo tam nie było.<br />
- Przecież tu siedziała!<br />
Krzyknęła panicznie.<br />
- Nie wiem Bella co ci jest, ale chyba musisz iść do Munga. Wkońcu nie wyjawiła ci swego imienia.<br />
- Wyjawiła! Wyjawiła!<br />
Krzyczała teraz patrząc mu w oczy.<br />
- Nazywa się Darcy. Głupia Darcy, która powiedziała mi, że żadna kobieta, którą znała nie umiała zadawać jej bólu na odległość. Ona kocha cierpieć. Warjatka jedna.<br />
Mówiła ciężko dysząc.<br />
- Ja nie wiem już co się tu dzieję. Chcę zmiany pokoju.<br />
- Nie ma sprawy.<br />
Zgodził się dobrodusznie.<br />
xxxx&#8230;<br />
Zmiana pokoju również nie poskutkowała. Kobieta pojawiała się tam jeszcze z 2 razy. Bellatriks czuła się przez nią osaczona.<br />
- Muszę ją zabić.<br />
Pomyślała kolejnego wieczora z rzędu. Zaraz jednak szybko odrzucała tą myśl. Czuła, że zabicie tej istoty  nie będzie dobrym pomysłem. Owa kobieta prawiła jej o mądrościach życiowych. Opowiadała jej dużo o świecie i strasznie lubiła filozofię. Black poczuła się z nią coraz bardziej związana. Pewnego dnia dotarła do niej prawda jak grom z jasnego nieba&#8230; |Zakochała się w tej tajemniczej kobiecie. Identycznie jak Darcy powiedziała kiedyś o  niej, ona mogłaby powiedzieć to samo o Darcy. Przeraziła się swoimi uczuciami wobec tej kobiety. Odkryła, że spędzają z sobą coraz więcej czasu. Siedziały długimi godzinami w pokoju Bellatriks lub poprostu wychodziły na miasto. Teraz już nie miało znaczenia to, że ulice Londynu są brudne, że codziennie przechadza się tu setki niemagicznych. Teraz liczyła się tylko Darcy. Jej głos, śmiech, przywiązanie i mądrości życiowe.<br />
Bellatriks ją kochała z każdym dniem coraz bardziej. Nie przyswajała takiej myśli, że tamta kobieta jest osobą niemagiczną. Zapomniała o |małej Dorcas, która również była niemagiczna. Obecna pani Lestrange mogłaby powiedzieć, że chwile, które spędziła z Darcy były w jej życiu bardzo cenne. Spotykały się tak miesiąc.<br />
Pewnego dnia Darcy jak zwykle przesiadywała w pokoju Belli i czytała jakąś mugolską prasę.<br />
- Co tam masz?<br />
Zapytała Bellatriks patrząc jej przez ramię.<br />
- Nic kochanie, zupełnie nic.<br />
Darcy chciała zasłonić czytany przez siebie tekst. Panna Black jednak wyrwała jej bezceremonialnie gazetę i zaczęła czytać.<br />
&#8220;Z przykrością informujemy iż miesiąc temu ze szpitala psychiatrycznego zbiegła pacjentka, która była osobą chorą i bardzo wpływową na innych ludzi. Chcemy ją odnaleść zanim zrobi sobie krzywdę lub skrzywdzi innych. Jest to pilne ogłoszenie. Pacjentka Darcy Snow jest masochistką. Posiada ciemne, żadkie i długie włosy, oczy koloru niebieskiego. Jeśli ktoś coś widział prosimy o jak najpilniejszy kontakt&#8221;.<br />
Było to napisane w dziale ogłoszen.<br />
Bellatriks wypuściła w tej chwili z rąk gazetę. O chorobach mugolskich niewiele wiedziała natomiast uznała, że jest to coś bardzo niedobrego i nieuleczalnego ten masochizm. Przejrzała bez żadnej zgody umysł kobiety i znalazła tam wszystko czego szukała. Teraz od miłości emocje jej były nasycone nienawiścią. Mówią, że od miłości do nienawiści jest bardzo bliska droga. W tym przypadku była. Bellatriks czuła się w pewien sposób oszukana i zdradzona przez kobietę, którą kochała. W tym okresie swojego życia potrzebowała jakiejś odmiany, czegoś nowego co mogłoby zmienić jej życie, czegoś, co mogłoby nadać mu innego sensu i kolorytu. Tego dnia panna Black zabiła swoją ukochaną, którą ceniła. Napisała list, w którym opisała jak zabiła Darcy i podpisała się jako Anonim. Wysłała to mugolską pocztą. Zrobiła to pokryiomu tak, aby nikt z jej bliskich i rodziny otym się nie dowiedział. Był to jedyny list, który wysłała mugolską pocztą. Od tej pory dawkowała swoje uczucia do minimum. Wszystkie kumulowała w sobie. Bała się tego co może nastąpić gdy jeszcze kogoś obdarzy uczuciem. Dwie mugolki miała głęboko zakorzenione w pamięci. Już trzeciego mugola nie potrzebowała. Bardzo nie nawidziła własnej osoby za takie słabostki, które okazała do mugoli.<br />
- Powinnam ją zabić już pierwszego dnia.<br />
Wyrzucała sobie. Postanowiła zniszczyć wszystkie wspomnienia, które związane były z Darcy. Zabieg ten był skomplikowany i miał pewne, bolesne uboczne skutki. Bellatriks jednak opanowała na tyle czarną magię, że na takie zaklęcia mogła sobie pozwolić. Voldemort chyba nigdy nie dotarł do takich tajników czarnomagicznych jakie znała Bellatriks. Nie chciała jednak nigdy do nich wracać. W późniejszych latach swojego życia nie pamiętała z tego miesiąca nic. Voldemort więc mógł przejrzeć wszystkie jej wspomnienia nie narażając kobiety na żaden szwank. Dlatego to wszystko zostało opisane na kartach pamiętnika Belli. W późniejszych latach nie dopisała do zapisku żadnego komentarza także nikt nie wie jak bardzo czuła się skrzywdzona i zraniona. Teraz jednak można stwierdzić dlaczego uwarzała siebie lepszą od mugoli i dlaczego ich tak bardzo nienawidziła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/29/kochalam-ja/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dawno mnie tu nie było, mam tyle do opowiedzenia</title>
		<link>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/27/dawno-mnie-tu-nie-bylo-mam-tyle-do-opowiedzenia/</link>
		<comments>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/27/dawno-mnie-tu-nie-bylo-mam-tyle-do-opowiedzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 15:16:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>skrzypenka</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[mój pamiętnik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/27/dawno-mnie-tu-nie-bylo-mam-tyle-do-opowiedzenia/</guid>
		<description><![CDATA[Dawno mnie tu nie było, mam tyle do opowiedzenia&#8221;
Witam. 20 stycznia dziś jest. Piątek.
Nie miałam kiedy pisać. Żaden inny pomysł na tytuł mi nie przyszedł. Wpis może podzielę na dwie części, albo zrobię jedną wielką epistołę pisząc co się dzieję teraz i cofając się w czasie.  Niby nic, ale jeśli prowadzę pamiętnik to uważam, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno mnie tu nie było, mam tyle do opowiedzenia&#8221;</p>
<p>Witam. 20 stycznia dziś jest. Piątek.<br />
Nie miałam kiedy pisać. Żaden inny pomysł na tytuł mi nie przyszedł. Wpis może podzielę na dwie części, albo zrobię jedną wielką epistołę pisząc co się dzieję teraz i cofając się w czasie.  Niby nic, ale jeśli prowadzę pamiętnik to uważam, że jednak coś. Nie pamiętam kiedy miałam ostatni wpis, a więc będę pisać o tym co do głowy mi przyjdzie. Zacznę od teraz, bo najaktualniejsze. W poneidziałek mam wielki sprawdzian z torji masażu z drenażu limfatycznego metodą polską. Wiem, wiem, wiem, że teraz powinnam siedzieć i kuć, ale naprawdę mi się nie chcę, a jak widzę, że muszę tam zajrzeć to mi się w dołku skręca. Nie wiem jak to zaliczę. Praktyki też się boję i też chyba obleje. Uhh jutro i całą niedzielę poświęce na ten głupi drenaż. W poniedziałek też mam pisać z polskiego jakiś tekst z &#8220;lalki&#8221; Prusa na rozumienie. Uh, nudziarstwo jak nie wiem. Potem idziemy  na krótkie filmy z audiodeskrypcją do kina Charlie w moim mieście zamieszkania tak więc będzie fajnie. Następnie wracam na szkolenie z matematycznego brailla do szkoły. Uh, i znowu długie siedzenie w budzie. We wtorek po lekcjach idziemy do kina Bałtyk na film &#8220;w ciemnościach&#8221;. Wiele osób będzie na to szło. W środę mam sprawdzian z matematyki, na który znam schemat,ale wyniki przykładów wychodzą mi złe. Eh, powiesić się tylko. Z fizyki będzie kartkówka i znów dostanę drugą jedynkę na drugie półrocze. Cudownie. No powiedziałam fizyczce na czym stoi moja wiedza, obiecała, że pomoże. Zobaczymy. Nie wiem  czy będzie test praktyczny z fizykoterapji z lasera i soluxu, Jak widzę kluczyki od lasera to mnie się w żołądku coś przekręca i anatom zaciągać mnie musi do naszej pracowni fizykoterapii.<br />
Jak ja tego nie nawidzę. W czwartek mam sprawdzian z historji, a w piątek test z anatomii i zaliczenie z drenażu polskiego praktyczne. A potem, gdy już wieczór zapadnie to napisać będę mogła, że rozpoczęły się tak długo oczekiwane przezemnie ferie zimowe. No cóż, narazie ich nie ma, a więc napisać nie mogę, że są. A szkoda. Cholernie boje się tego sprawdzianu. No to tak pokrutce będzie przedstawiać się mój przyszły tydzień. Byle do piątku, a potem mogą mi na nosie zagrać. A teraz, jak minęły mi tygodnie mojej nieobecności? Wiadomo, były święta, ogólna radość co u niektórych i ogólne rozprężenie. Pod choinkę dostałam kalkulator mówiący po polsku, takie cudo na maturę. Jakieś perfumy na szkolnej wigilji no i od wujka żel pod prysznic o zapachu pomarańcz z czekoladą.<br />
Akurad trafił w moje gusta, bo ten właśnie mi się skończył.<br />
Od koleżanki takiej z mojej parafji też dostałam perfumy i dużą czekoladę. Sama też jej dałam fajny prezent.<br />
Od siostry przepraszam, ale ochydny zestaw truskawkowego balsamu do ciała i żelu pod prysznic. Fuj, nie lubię takich mdłych zapachów. Chyba kupywała pod swój gust. Z prezentów należy się cieszyć, a więc używam go. Nieżetelnie, ale od czasu do czasu, ab und zu. No i co tam? aa. W ogólnym prawda zarysie. Sylwestra spędziłam w Zakopanem jak w tamtym roku. Fajnie było. Wybawiliśmy się. W nocy miałam zapewnione mormorando mojej koleżanki z technikum masażu Oli. Ona jest na roku niżej ode mnie. Tak słotko mi mruczała, że za cholerę zasnąć nie mogłam. Święto 3 króli spędziłam w domu, natomiast na weekend musiałam popiepszać na zajęcia z tego dodatkowego projektu i w ten weekend też je miałam. Taka byłam w tym tygodniu senna, że szok. Chodziłam spać bardzo wcześnie i nic nie mogłam się nauczyć przez ten tydzień.<br />
Pierwszy semestr zakończyliśmy radą, która odbyła się 16 stycznia chyba. Oceny miałam niezłe, zachowanie wzorowe, a średnią 4,45. Ja tam się cieszę. Jak na trzecią technikum to bosko moim zdaniem. Szkoda, że teraz mi jakoś nie idzie. Ostatnio się zdenerwowałam na kolegów i koleżanki z mojej klasy tych co mieszkają w internacie. Ale to uzupełnie w kolejnym dniu, bo na dzisiaj już będę kończyć.<br />
Właśnie teraz zauwarzyłam, że ostatni wpis miałam 2 listopada. Naprawdę się zapuściłam, ale nie było kiedy pisać. Braillesense nadal się psuje. Dostaję z nim cholery i już nie mogę. Chcę dofinansowanie! Chcę nowego braillesense plus! Chodźcie zrobimy napad na bank, bo potrzeba nam kasy. A państwo skompi na nas niewidomych i innych niepełnosprawnych. Buhahhahaha, czaicie? 	Niewidomi napadają na bank. Ehehe, złapaliby nas jak nic. W tym tygodniu byłam również w Zgierzu na moich słotkich praktykach z pacjentami. Oczywiście mamy postawioną wyżej poprzeczkę, bo robimy to co na dodatkowych zajęciach, czyli terapię manualną. Musimy wywiad obszerniejszy przeprowadzić. Poznać u pacjenta istotę bólu. Ojeeeezus. No i musiałam pole magnetyczne podłączyć oraz znów robiłam ultradźwięki. Anatom twierdzi, że nadal jestem w nich mistrzynią. haha, muszę dbać o moją ultradźwiękową renomę. Drenaż niemiecki tak jak i polski w dupę idzie, bo ani tego ani tamtego nie umiem. No ja nie mogę. Nie nawidzę tego rodzaju masażu, bo jest trudny, głupi, monotonny. Niemiecki lepszy, ale też trzeba myśleć, a jak chłonkę przesunę tam gdzie nie trzeba? A jak zwiększę zamiast zmniejszyć obrzęk to co?<br />
Uhh, koszmar jakiś.<br />
No i w wigilie dzwoniła do mnie moja pacjentka po informować mnie przed godziną 22.00, że popadła w depresje. z Pół godziny mówiła mi jakie zabiegi teraz przyjmuje, obecnie gdzie sie leczy, jakie leki bierze od momentu gdy skończyłam robić jej zabiegi. No superowy koniec dnia. Poszłam wtedy na pasterkę. Fajnie było. Lubie chodzić na pasterki. Zawsze myślę jak będzie w przyszłym roku. Czy coś się zmieni. Hm, sumując rok 2011 to chyba nie był taki zły jak dla mnie. Miałam sukcesy jakieś, porażki, zawsze tak być mósi. Ale chyba nic nie dało mi jakoś strasznie się odczuć. Teraz męczą mnie złe wspomnienia z lasek. Muszę się jakoś z tym pogodzić. chciałam, aby moja nauczycielka od psychologii mi w tym pomogła, aby np. wyciszyć się wewnętrznie czy  znaleść jakiś sposób na nierozpamiętywanie. Dzisiaj nasz wychowawca zafundował nam relaksacje trening autogenny Schulza. Fajny był. Muszę przyznać, że się zrelaksowałam. Wiecie, mam problemy z trądzikiem. Leczę to i niby jest lepiej, a czy  nie znacie szybkich sposobów na pozbycie się tego paskudztwa? Jutro opiszę wam chyba co kolwiek przykrzejsze żeczy, które mi się przyprafiły. Chasła do nich to Zgierz i studniówka 4 technikum. Nie obiecuję, że jutro napiszę, bo mam kucie do drenażu. Jednym słowem cały dzień zaplanowany. W ogóle to ostatnio usypia mnie muzyka Chopina. Super, bo jak spać nie mogę to ona mnie tuli do snu. Podoba mi się. Facet miał to coś. Kochanek też miał wiele. Czytałam ostatnio nini książeczkę o jego życiu seksualnym i batalionie kochanek. Chorowity człowiek. Eh, że też wtedy jakoś nie dało się tego leczyć tak jak w tych czasach. Ostatnio pojawiłam się na religji. Nie uciekłam, mamie powiedziałam, że zostaje. No, a dziwicie mi się? mam ją jako 10 lekcję w czwartek. Taką ostatnią to zostawać mi się nie chcę. W ostatnim czasie pytałam czy ktoś umie genetykę z biologii. Teraz już mi nie potrzebne. dostałam z niej jedynkę i byłam zagrożona z biologii, ale na półrocze otrzymałam 4 przy wielkim pocie czoła się obroniłam. Uhh co to wtedy było. Tak licząc to chyba w tym roku dostałam 3 jedynki. Jedną za brak fartucha na masażu, jedną z genetyki, a teraz jedną za fizykę. Dziwne prawda? Dawno jedynek nie miałam, a tu  mi się trafiły jakieś. Pierwszyraz w technikum trafiają mi się takie i to jeszcze za byle co. NO, ale uczeń bez jedynki to jak żołnierz bez karabinu, tylko szkoda, że ta fizyka tak na nowy semestr się zaczyna. Uhh. Jedyne też co dobre mnie już spotkało to to, że nie muszę już chodzić na dodatkowy angielski. Skończyliśmy tego dziny w tym tygodniu i jest am besten, no co, nie powiem the best, bo chcę am besten. Wkońcu  u mnie niemiecki na pierwszym miejscu jest. Eh, rozpaczam nad tym drenażem,a się nie uczę. Trudno, jutro należy zrobić sobie porządną kawę i  wziąć się za naukę. Ostatnio zaczęłam czytać książki i ich nie kończyć. Muszę doprowadzić do końca te co zaczęłam, bo zaczynam i nie kończę. Zamało sumienna jestem. Zaczęłam: &#8220;Potop&#8221;, &#8220;Przeklętą barierę&#8221;, &#8220;czarny romans&#8221;, &#8220;kochankowie mojej mamy&#8221;. Jedyne co skończyłam to sagę &#8220;zmierzch&#8221;. Zła nie była. Muszę przyznać, że autorka miała wyobraźnię. Załatwiłam sobie dodatkową godzinę z matematyki. Im jest ich więcej tym lepiej, bo naprawdę jej nie umiem. ocenę mam 4, ale cóż mi po tym jeśli puki co nie mam predyspozycji do zdania matury. Czy ja kiedykolwiek z czegoś miałam? Tak poważnie się zastanawiając to nie. Bo niemiecki idzie mi na bakier. Nie mam kiedy się uczyć. Kiedy? Jak ja mam 150 innych rzeczy do zrobienia? Naprawdę nie ma kiedy. Na nic nie mam czasu. Ja tak narzekam, ale taka prawda. Uwierzcie. I gdzie ten niemiecki? Nie mam chwili, aby pokuć spokojnie i zająć się tylko nim. Jak mi tu nad głową anatom mędzi, że teścik jutro. Taki przykład daje, albo masażystka: &#8220;- uczcie się teorji, bo ciężko będzie&#8221;. Nie mówię tu o nich po złości, ale poprostu przedstawiam to tak, że jest naprawdę dużo obowiązków. Matma? \Też jej nie umiem. Jestem cięka z geometrji. A polski? Jak są jakieś tam gotowe klucze odpowiedzi i ja się w nie nie wpasuje to już matury nie mam. Więc co to za biznes? Powiadam ja wam co? Hm. Dziwne. Ostatnio nauczyłam się drukować z drukarki braillowskiej w naszej pracowni informatycznej.  Będę mogła sama to robić i nikomu nie będę się prosiła o łaskę żeby mi wydrukowali. Miałam wos na maturze zdawać, ale nie wiem czy się podjąć. Ba, rozszeżony. Moja historyca, haha, myśli, że ja go dalej chcę zdawać, a ja chyba nie chcę. Eh, kobieta zmienną jest. Jutro więcej napiszę. Idę zaraz sobie.<br />
Już późno. 12.04 w nocy.<br />
xxxx&#8230;<br />
Ohoho. Witajcie moi drodzy.<br />
Dziś jest czwartek 26 stycznia. Mówiłam, że nie zdąże napisać wszystkiego, bo dużo nauki mam. Udało mi się jednak dziś przyjść ze szkoły i jakimś cudem ponaprawiać mojego jawsa, zainstalować poprawnie Agatę no i zrobić tak, aby sapi 5 było widoczne w klango, oraz uruchomić despeech&#8217;a. Poprostu bosko. Nie wiem jak to zrobiłam, ale bez niczyjej pomocy dałam radę.<br />
U mnie dość dużo się dzieje. Obiecałam, że coś wam napiszę apropo mojej klasy i Zgierza, ale chyba nie chcę mi się do tego wracać, bo już problem chyba jest rozwiązany, a okarze się to zaraz na kolejnym wyjeździe. Jeśli nie będzie rozwiązany to do niego wrócę i najwyrzej wszystko opowiem.<br />
Byłam w kinie w poniedziałek na tych dwóch filmach z audiodeskrypcją. Jeden był dokumentalny, a drugi taki śmieszny. Akcja działa się w Chinach. Natomiast we wtorek byłan właśnie &#8220;na &#8220;w ciemności&#8221;. NO i powiem, że film wstrząsający. Na podstawie książki Krystyny Chiger &#8220;dziewczynka w zielonym sweterku&#8221;.<br />
Właśnie zaraz będę tą książkę czytać.<br />
Niedługo mam ferię. Jutro pójdę do szkoły, a potem to niech dzieje się co chce.<br />
Zaliczyłam dziś ten potężny drenaż. Przełożyła nam pani.<br />
Praktyki nie zaliczałam.<br />
Chyba zadobre oceny nie będą z tej teorji, ale cóż.<br />
Inne sprawdziany też pozaliczałam, po feriach mam więc matematykę, historię, anatomię, fizykoterapię praktykę i teorię, drenaż praktykę, geografię, angielski i nie wiem co jeszcze.<br />
W każdym razie nie zwarjowałam i uczyć się nie będę poza anatomią.<br />
Jutro napiszę więcej, bo dzisiaj jakoś strasznie mi się nie chcę, a nie chciałabym pisać z przymusu i nieskładnie.<br />
xxxx&#8230;<br />
Jednak powróciłam do pisania. Byłam wtedy bardzo zmęczona. Jako, że dzisiejszej nocy spałam tylko 4 godziny, bo musiałam się uczyć. Opowiem wam jednak dzisiejszą pewną bardzo ciekawą sytuację, która zdarzyła się u mnie na niemieckim. O filmie nie będę się długo rozpisywać, bo każdy wie jakie są filmy o żydach. Powiem jednno, że ten, który ostatnio oglądałam jest poprostu strasznie przejmujący i bardzo realistycznie nakręcony. Potem miałam w nocy koszmary przez niego. No, ale powrócę do niemieckiego.<br />
Mieliśmy sprawdzian z dativu. Odmienialiśmy rodzajniki przez przypadek w zdaniach z przymiotnikami. Wiadomo. nie chcę się chwalić, ale z klasy mojej masaż, bo chcę przypomnieć, że my masaż i biuro mamy oddzielnie prowadzone lekcje językowe. Inne ogólne mamy razem, ale językowe oddzielnie, bo biuraliści mają też angielski zawodowy. W każdym razie ja z niemieckiego dostałam piątkę. Moja koleżanka Wiola też ją dostała. Ona chcę tu podkreślić zawsze była słaba z niemieckiego. Jej główną pomocą byłam ja. Zawsze jej pomagałam. A dziś sprawdzian był z jakichś zdań z ćwiczeń.<br />
Można więc było nauczyć się na pamięć i zgłowy. Ja jednak czegoś takiego nie preferuję, bo po co? Umiem odmieniać to bez problemu odmieniłam sobie wszystko jak należy. NO, a Wiola jeszcze przed sprawdzianem mówiła, że ona też zdań nie umie na pamięć tylko umie odmieniać. Napisała kartkówkę na piątkę. Super, ale wydaje mi się, że ściągnęła. Słuchajcie, nie chcę być wstrętna, ale znam możliwości swoje i możliwości Wioli. Moja piątka w porównaniu z jej jest czysta i uczciwa, anie ściągana. Na klasówce było zdanie nie wiem czy dokładnie takie, ale. Ich fahre nach Deutschland. Ja po klasówce, no wiecie, skoro jest taka genialna to zadałam jak będzie, że jadę do Berlina.<br />
Zamiast Ich fahre nach Berlin powiedziała Ich fahre zu Berlin. To chyba już mi powiedziało samo za siebie, że nie zna się na tym co pisała i, że nie umie. Potem jak ją o to zapytałam to się zbulwersowała, że czemu ją pytam, że pewnie chcę sprawdzić czy ona nie ściąga.<br />
A powiedzcie mi, gdyby umiała to przecież by się nie bulwersowała.<br />
Czyż nie? Odpowiedziałaby mi dla świętego spokoju. Ale on amusiała temat podrążyć. A ja potem pożaliłam się moim niewidomym znajomym Agacie i Damianowi. A wiola na lekcji angielskiego następnej, którą mieliśmy po niemieckim mówi: :&#8221;- takich rzeczy się nie mówi na przerwie. Ja wszystko słyszałam&#8221;. A ja jej na to: &#8220;- to dobrze, nie muszę powtarzać&#8221;. Ona upiera się, że nie ściągała.<br />
Mogłaby się przyznać, że ściągała. Pozatym pani nawet dyktowała do zeszytu, że nach to się pisze i przy miastach i przy państwach.<br />
Jeśli się uczyła to chyba powinna to wiedzieć, a ona zdania zerżneła ze ściągi. Jeśli gramy uczciwie to wszyscy. Ja nigdy nie wybaczę szkole, że posądzili mnie o ściąganie. Teraz mam prawo w moim mniemaniu dodać oliwy do ognia. Nikt mnie za to nie przeprosił, a ja też nie pozwole sobie żeby oni ściągali. Nie odezwę się do Wioli. Nie wiem skąd we mnie taka upartość ostatnio, ale chyba jest słuszna. Nie jestem w żadnym wypadku zazdrosna o jej piątkę z niemca. O co? Skoro ja też ją mam? Mam tylko pretensję o to, że jej piątka nie była uczciwa. Jeśli już ma zamiar rywalizować to uczciwie, anie kłamiąc i ściągając.<br />
Uhh, co za okropność.<br />
Chyba dodam ten wpis zachwilkę, bo niedługo zrobi się on strasznie wielki i wyjdzie z niego książka, a nie jakieś krótkie wspomnienia.<br />
Mam nadzieję, że rozumiecie to co miałam na myśli. Co sądzicie o tym? Dobrze zrobiłam pytając ją o te zdanie? Nasza niemka też wie, że wiola nie umie. Pozatym nawet mi nie przerwała jak zadawałam Wioletcie pytanie. Bo taka jest prawda, że jak wiola czegoś chcę to przychodzi, a jak już nie to ma mnie w dupie. mogłaby się przyznać mnie osobiście, że ściągała to dałabym jej poczęści spokój, bo się przyznała, ale ona woli unosić się dumą niż spojrzeć prawdzie w oczy, a ja też nie popuszczę.<br />
xxxx&#8230;<br />
Piątek. Witajcie. wróciłam ze szkoły. Dziś zdarzyły się bardzo fajne rzeczy. Nagraliśmy  dwie piosenki na tegoroczny festiwal piosenki rosyjskiej. Śpiewamy zespołowo. W tym roku solo nie śpiewam. Potem okazało się, że z drenażud ostałam piątkę. Czaicie? Piątkę z tej trudnej teorji. Z tych tródnych dwóch tomów. Dałam temu radę. No aż nie do uwierzenia. Potem okazało się, że dostałam stypendium za dobre wyniki w nauce. Chyba jednorazowe, ale zawsze coś. Jeszcze nie wiem jaka to ma być kwota. No, a teraz już mam ferie. Poprostu cudownie. Lepiej być nie mogło.<br />
Idę wyciągnąć się na łóżku i poczytać książkę. Ostatnio Damian, moja pani od polskiego i ja czytamy książki o żydach i drugiej wojnie światowej. Dziś poleciłam pani kolejną książkę traktującą o tym temacie i stwierdziła, że jeżeli przyjdzie z kolejną książką o żydach do domu to  mąż ją wyrzuci. Hah, bo uznał, że zadużo kasy wydaje jego żona na książki. Hehe, ale czytanie wciąga. naprawdę. Teraz już na serio wrzucam wpis na bloga.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://skrzypenka.klangoblog.net/2012/01/27/dawno-mnie-tu-nie-bylo-mam-tyle-do-opowiedzenia/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

