Styczeń 25, 2011
rozdział trzynasty
- Pewnie, że nie możesz mnie zjeść, bo jak mnie zjesz to twój pan będzie się gniewał. Umyj się lepiej, bo śmierdzisz.
To wszystko powiedziała na wydechu.
Greyback nawet się tym nie przejął tylko zaczął obgryzać sobie paznokcie.
- Odrażający jesteś.
Skwitowała Sarah i odwróciła się do niego plecami.
x x x x.
- Kim jesteś?
Zapytała Laura przybysza.
- Jestem śmierciożercą.
- Tyle to sama zdążyłam zauwarzyć, ale jak się nazywasz?
- Jestem Mulciber.
Powiedział patrząc na nią z góry.
- Po co tu przyszedłeś?
- a co, to jakiś wywiad?
Po co wypiłaś ten eliksir? On miał być dla tej plugawej Tonks.
Teraz będziesz umierała powolną śmiercią.
- To dobrze, przynajmniej Tonks nie umrze.
Laura bała się śmierci, wiedziała, że już nigdy stąd nie wyjdzie, ale jednak tliła się w niej mała iskra nadzieji.
Potem straciła przytomność.
Mulciber rzucił na nią zaklęcie petryficus totalus i wyszedł z pokoju głośno pomstując.
x x x x.
Remus wszedł do domu, w którym ukrywała się Tonks. Nie miał się czego obawiać, bo był pod peleryną niewitką.
Zobaczył, że w domu tym jest pełno śmierciożerców.
Rozpoznał: Juxleya, Mulcibera, i Picknessa. Oni bowiem stali w zasięgu jego wzroku.
- Co oni tu robią?
zapytał cicho samego siebie i ruszył ostrożnie na przód.
Trafił w jakiś zaułek, a potem skręcił w prawo, przeszedł jakiś korytarz i zerknął czy nikt za nim nie idzie.
Nikogo jednak nie było. Odetchnął z ulgą. Przeszedł przez drzwi, które widniały na końcu korytarza, otworzył potem jeszcze jedne i stanął przed miejscem gdzie uwięziona była Tonks.
Zaczął nasłuchiwać, ale niczego nie słyszał. Przyłożył nawet ucho do drzwi, aby upewnić się, że nikogo tam nie ma.
Wyciągnął z zapazuchy różdżkę, a serce waliło mu ze strachu.
Nacisnął na klamkę, ale drzwi nie chciały się otworzyć:
- Colloportus.
Wyszeptał. W zamku coś kliknęło, a drzwi lekko się uchyliły.
x x x x.
Syriusz I McGonagal walczyli z piątką śmierciożerców i dawali sobie jakoś radę.
Chodź Black upadł już dwa razy na ziemię.
On walczył z Dołohowem i Rabastanem, a Minerwa z Macnairem i Avery’m piąty Rookwood rzucał zaklęcia to na jedno to na drugię.
Parę śmiertelnych zaklęć przeleciało Syriuszowi koło ucha i gdy wydawało się, że zaraz zginą, opadną z sił pojawili się nasi członkowie zakonu z pod domu Voldemorta i zaraz przyłączyli się do walki.
Gdy śmierciożercy ich zobaczyli strzelili oszałamiaczami w Minerwę i Syriusza i zaczęli uciekać.
- Inpedimento.
Rzucił Harry zaklęcie na jedną z zakapturzonych postaci, która upadła na podłogę odsłaniając swoją twarz.
Była to Alecto, na której twarzy malował się ochydny uśmiech.
Harry pochylił się nad nią i zapytał:
- Czy wiesz gdzie jest Laura i Sarah?
- A co cie to interesuję? Gdybym wiedziała to i tak bym ci nie powiedziała.
Harry w ostatniej chwili się podniósł, bo z jakiejś półki spadły książki. Alecto została zasypana kaskadą tomów, a Harry odszedł od niej zły, że nic nie mógł się dowiedzieć.
Walka rozgorzała na dobre. Wielu śmierciożerców się deportowało, ale inni walczyli stawiając czoła zakonowi.
x x x x.
Remus wszedł przeznie cicho i zamknął je za sobą.
Lerzała tam Tonks wyglądała na nieprzytomną i bardzo wycięczona. Jej włosy straciły swój kolor. Remus zobaczył, że na rękach Nimfadory widnieją otwarte krwawiące rany.
- Słyszysz mnie kochanie? To ja, Remus.
Tonks nie poruszyła się. Trudno ją było zato winić, bo albo była nieprzytomna albo wydawało się jej, że majaczy, bo nie widać było Lupina z zapeleryny niewitki.
Zastanawiał się właśnie jak ją stąd wyniesie.
Nie było mu jednak dane zastanawiać się nad tym długo, bo usłyszał zbliżające się kroki.
Podniósł bezwładne ciało i zarzucił sobie Nimfadorę na plecy. Potem zadbał o to, aby peleryna całkowicie ich okrywała i wyszedł z pokoju jak mógł najciszej.
x x x x.
W ministerstwie walka się skończyła. Śmierciożercy pouciekali, a zakon zaczął się zbierać.
Trochę osób było rannych, ale naszczęście niezbyt poważnie, więc wszyscy postanowili zagościć na Grimmauld, aby dojść do siebie.
- Kiedy uwolnimy Sarę i Laurę?
Zapytała Hermiona trzymając się za twarz, bo Dołohow ugodził ją jakimś silnym zaklęciem i teraz prawy polik strasznie jej napuchł.
- Musimy dzisiaj.
Stwierdził Moody.
Ale najpierw przetransportujemy rannych, a potem uwolnimy dziewczyny.
Harry ucieszył się. Teraz trzymał Syriusza pod rękę i deportował się do Grimmauld Place. Inni poszli za jego przykładem.
Nikt jednak nie zastał tam Remusa.
Przyszedł on godzinę po nich i wszedł cicho do kuchni, aby nie zbudzić pani Black.
- Oh, co tak długo?
Zapytała z przestrachem Molly.
- Oh, musiałem uwarzać, aby śmierciożercy mnie nie zchwytali, bo było ich wielu, ale naszczęście nikt mnie nie zauwarzył, bo w porę zdążyłem uciec.
Tonks jest nieprzytomna, nie wiem co jej zrobili, ale wygląda strasznie.
Razem z Moody’m zanieśli ją do jednej z sypialni.
- Nie ma rady. Sami jej nie wyleczymy. Musimy zawieść ją do munga.
- Ale dzisiaj?
- No tak, wypadało by dzisiaj.
Ja się tym zajmę, a ty jak możesz pomórz Harry’emu uwolnić Laurę i Sarę.
Potem w domu Voldka rozgorzała walka na nowo, tym razem bardziej zacięta.
- Wy chcecie mi ją odebrać?
Zapytała Bellatriks walcząc z Ronem i spoglądając na Sarę.
- Tak, bo nie jesteś jej warta.
- Nie jestem? To moja córka i mogę robić z nią to co żywnie mi się podoba, a tobie nic do tego.
Crucio.
Ron zawył z bulu i upadł na podłogę, a do pokoju wpadła Hermiona wyciągając Sarę z pokoju. Prawie ją niosła, bo Sarah została ugodzona jakimś zaklęciem, które uniemożliwiało jej ruch.
Hermiona zdeportowała się z nią do Grimmauld.
Harry nie miał czasu, aby obserwować co kolwiek, bo walczył z Voldemortem, który próbował rzucać w niego jak najgorsze uroki.
Harry robił uniki, ale wiedział, że tak dłużej już nie wytrzyma.
Dał Hermionie czas na uwolnienie Sary.
- A co z Laurą?
zapytał siebie cicho.
- Z Laurą?
Ona będzie tutaj i nikt jej stąd nie zabierze.
Niewiadomo skąd pojawił się Lestrange w ramionach niosąc Laurę.
- Zostaw ją.
Ryknął Harry podbiegając do śmierciożercy, ale siła zaklęcia Voldemorta odrzuciła go do tyłu.
Próbował wstać, ale nie mógł. Remus pojawił się wychodząc z jakichś drzwi i rzucił drętwotę na Rudolfusa, któremu Laura wypadła z ramion na podłogę.
Remus szybko ją chwycił, ale Voldemort ugodził go klątwą cruciatus i znowu Laura zaliczyła podłogę.
- Eh, jak tak dalej będzie to pokiereszujemy ją.
Pomyślał Harry i ku swojemu zadowoleniu wstał:
- Accio Laura.
Zaklęcie podziałało i Laura tym razem znalazła się w jego ramionach.
Harry nie namyślając się zdeportował się do Grimmauld.
Reszta po jakimś czasie do niego dołączyła.
Voldemort był tak wściekły, że złość jego nie miała granic, a Bellatriks i innych zamknęli w askabanie.
Dalej można dokończyć, że Voldemort został zabity przez Harry’ego, który znalazł Horkruksy.
Tonks wyzdrowiała i urodziła pięknego synka Teddy’ego, a Hogwart został oczyszczony ze śmierciożerców i korubcji, którą kiedyś wprowadziła do niego Umbridge.
Snape wyznał Harry’emu, że słóżył Dumbledorowi i w dowód prawdziwości swych słów pokazał mu swoje wspomnienia.
Syriusz również pomyślał o sobie i wyruszył na poszukiwanie Pettera, którego znalazł i został uniewinniony przez dizengamot, który ogłosił, że jest oczyszczony ze wszystkich zarzutów.
W dowót tego został również odznaczony orderem Merlina pierwszej klasy.
Snape był dyrektorem Hogwartu i mam nadzieję, że jego portret zawiśnie kiedyś wśród innych w gabinecie dyrektora.
Od autorki parę objaśnień i słowo.
Wszystko jak widzicie skończyło się happyendem. Chciałam doprowadzić to opowiadanie do końca, bo trochę się ciągnęło.
Jeśli by ktoś nie pamiętam to przypomnę, że śmierciożercy:
Mulciber – wyspecjalizował się w rzucaniu zaklęcia Imperius, brał udział w bitwie w Departamencie Tajemnic, przyjaciel Snape’a z szkolnych lat. Pius Thicknesse – nie żyje, był ministrem magii, służył pod działaniem zaklęcia Imperius.
Filed by skrzypenka at 5:34 pm under Harry Potter i przygody - moja twórczość - skończona
8 Komentarze