Styczeń 27, 2012
Dawno mnie tu nie było, mam tyle do opowiedzenia
Dawno mnie tu nie było, mam tyle do opowiedzenia”
Witam. 20 stycznia dziś jest. Piątek.
Nie miałam kiedy pisać. Żaden inny pomysł na tytuł mi nie przyszedł. Wpis może podzielę na dwie części, albo zrobię jedną wielką epistołę pisząc co się dzieję teraz i cofając się w czasie. Niby nic, ale jeśli prowadzę pamiętnik to uważam, że jednak coś. Nie pamiętam kiedy miałam ostatni wpis, a więc będę pisać o tym co do głowy mi przyjdzie. Zacznę od teraz, bo najaktualniejsze. W poneidziałek mam wielki sprawdzian z torji masażu z drenażu limfatycznego metodą polską. Wiem, wiem, wiem, że teraz powinnam siedzieć i kuć, ale naprawdę mi się nie chcę, a jak widzę, że muszę tam zajrzeć to mi się w dołku skręca. Nie wiem jak to zaliczę. Praktyki też się boję i też chyba obleje. Uhh jutro i całą niedzielę poświęce na ten głupi drenaż. W poniedziałek też mam pisać z polskiego jakiś tekst z “lalki” Prusa na rozumienie. Uh, nudziarstwo jak nie wiem. Potem idziemy na krótkie filmy z audiodeskrypcją do kina Charlie w moim mieście zamieszkania tak więc będzie fajnie. Następnie wracam na szkolenie z matematycznego brailla do szkoły. Uh, i znowu długie siedzenie w budzie. We wtorek po lekcjach idziemy do kina Bałtyk na film “w ciemnościach”. Wiele osób będzie na to szło. W środę mam sprawdzian z matematyki, na który znam schemat,ale wyniki przykładów wychodzą mi złe. Eh, powiesić się tylko. Z fizyki będzie kartkówka i znów dostanę drugą jedynkę na drugie półrocze. Cudownie. No powiedziałam fizyczce na czym stoi moja wiedza, obiecała, że pomoże. Zobaczymy. Nie wiem czy będzie test praktyczny z fizykoterapji z lasera i soluxu, Jak widzę kluczyki od lasera to mnie się w żołądku coś przekręca i anatom zaciągać mnie musi do naszej pracowni fizykoterapii.
Jak ja tego nie nawidzę. W czwartek mam sprawdzian z historji, a w piątek test z anatomii i zaliczenie z drenażu polskiego praktyczne. A potem, gdy już wieczór zapadnie to napisać będę mogła, że rozpoczęły się tak długo oczekiwane przezemnie ferie zimowe. No cóż, narazie ich nie ma, a więc napisać nie mogę, że są. A szkoda. Cholernie boje się tego sprawdzianu. No to tak pokrutce będzie przedstawiać się mój przyszły tydzień. Byle do piątku, a potem mogą mi na nosie zagrać. A teraz, jak minęły mi tygodnie mojej nieobecności? Wiadomo, były święta, ogólna radość co u niektórych i ogólne rozprężenie. Pod choinkę dostałam kalkulator mówiący po polsku, takie cudo na maturę. Jakieś perfumy na szkolnej wigilji no i od wujka żel pod prysznic o zapachu pomarańcz z czekoladą.
Akurad trafił w moje gusta, bo ten właśnie mi się skończył.
Od koleżanki takiej z mojej parafji też dostałam perfumy i dużą czekoladę. Sama też jej dałam fajny prezent.
Od siostry przepraszam, ale ochydny zestaw truskawkowego balsamu do ciała i żelu pod prysznic. Fuj, nie lubię takich mdłych zapachów. Chyba kupywała pod swój gust. Z prezentów należy się cieszyć, a więc używam go. Nieżetelnie, ale od czasu do czasu, ab und zu. No i co tam? aa. W ogólnym prawda zarysie. Sylwestra spędziłam w Zakopanem jak w tamtym roku. Fajnie było. Wybawiliśmy się. W nocy miałam zapewnione mormorando mojej koleżanki z technikum masażu Oli. Ona jest na roku niżej ode mnie. Tak słotko mi mruczała, że za cholerę zasnąć nie mogłam. Święto 3 króli spędziłam w domu, natomiast na weekend musiałam popiepszać na zajęcia z tego dodatkowego projektu i w ten weekend też je miałam. Taka byłam w tym tygodniu senna, że szok. Chodziłam spać bardzo wcześnie i nic nie mogłam się nauczyć przez ten tydzień.
Pierwszy semestr zakończyliśmy radą, która odbyła się 16 stycznia chyba. Oceny miałam niezłe, zachowanie wzorowe, a średnią 4,45. Ja tam się cieszę. Jak na trzecią technikum to bosko moim zdaniem. Szkoda, że teraz mi jakoś nie idzie. Ostatnio się zdenerwowałam na kolegów i koleżanki z mojej klasy tych co mieszkają w internacie. Ale to uzupełnie w kolejnym dniu, bo na dzisiaj już będę kończyć.
Właśnie teraz zauwarzyłam, że ostatni wpis miałam 2 listopada. Naprawdę się zapuściłam, ale nie było kiedy pisać. Braillesense nadal się psuje. Dostaję z nim cholery i już nie mogę. Chcę dofinansowanie! Chcę nowego braillesense plus! Chodźcie zrobimy napad na bank, bo potrzeba nam kasy. A państwo skompi na nas niewidomych i innych niepełnosprawnych. Buhahhahaha, czaicie? Niewidomi napadają na bank. Ehehe, złapaliby nas jak nic. W tym tygodniu byłam również w Zgierzu na moich słotkich praktykach z pacjentami. Oczywiście mamy postawioną wyżej poprzeczkę, bo robimy to co na dodatkowych zajęciach, czyli terapię manualną. Musimy wywiad obszerniejszy przeprowadzić. Poznać u pacjenta istotę bólu. Ojeeeezus. No i musiałam pole magnetyczne podłączyć oraz znów robiłam ultradźwięki. Anatom twierdzi, że nadal jestem w nich mistrzynią. haha, muszę dbać o moją ultradźwiękową renomę. Drenaż niemiecki tak jak i polski w dupę idzie, bo ani tego ani tamtego nie umiem. No ja nie mogę. Nie nawidzę tego rodzaju masażu, bo jest trudny, głupi, monotonny. Niemiecki lepszy, ale też trzeba myśleć, a jak chłonkę przesunę tam gdzie nie trzeba? A jak zwiększę zamiast zmniejszyć obrzęk to co?
Uhh, koszmar jakiś.
No i w wigilie dzwoniła do mnie moja pacjentka po informować mnie przed godziną 22.00, że popadła w depresje. z Pół godziny mówiła mi jakie zabiegi teraz przyjmuje, obecnie gdzie sie leczy, jakie leki bierze od momentu gdy skończyłam robić jej zabiegi. No superowy koniec dnia. Poszłam wtedy na pasterkę. Fajnie było. Lubie chodzić na pasterki. Zawsze myślę jak będzie w przyszłym roku. Czy coś się zmieni. Hm, sumując rok 2011 to chyba nie był taki zły jak dla mnie. Miałam sukcesy jakieś, porażki, zawsze tak być mósi. Ale chyba nic nie dało mi jakoś strasznie się odczuć. Teraz męczą mnie złe wspomnienia z lasek. Muszę się jakoś z tym pogodzić. chciałam, aby moja nauczycielka od psychologii mi w tym pomogła, aby np. wyciszyć się wewnętrznie czy znaleść jakiś sposób na nierozpamiętywanie. Dzisiaj nasz wychowawca zafundował nam relaksacje trening autogenny Schulza. Fajny był. Muszę przyznać, że się zrelaksowałam. Wiecie, mam problemy z trądzikiem. Leczę to i niby jest lepiej, a czy nie znacie szybkich sposobów na pozbycie się tego paskudztwa? Jutro opiszę wam chyba co kolwiek przykrzejsze żeczy, które mi się przyprafiły. Chasła do nich to Zgierz i studniówka 4 technikum. Nie obiecuję, że jutro napiszę, bo mam kucie do drenażu. Jednym słowem cały dzień zaplanowany. W ogóle to ostatnio usypia mnie muzyka Chopina. Super, bo jak spać nie mogę to ona mnie tuli do snu. Podoba mi się. Facet miał to coś. Kochanek też miał wiele. Czytałam ostatnio nini książeczkę o jego życiu seksualnym i batalionie kochanek. Chorowity człowiek. Eh, że też wtedy jakoś nie dało się tego leczyć tak jak w tych czasach. Ostatnio pojawiłam się na religji. Nie uciekłam, mamie powiedziałam, że zostaje. No, a dziwicie mi się? mam ją jako 10 lekcję w czwartek. Taką ostatnią to zostawać mi się nie chcę. W ostatnim czasie pytałam czy ktoś umie genetykę z biologii. Teraz już mi nie potrzebne. dostałam z niej jedynkę i byłam zagrożona z biologii, ale na półrocze otrzymałam 4 przy wielkim pocie czoła się obroniłam. Uhh co to wtedy było. Tak licząc to chyba w tym roku dostałam 3 jedynki. Jedną za brak fartucha na masażu, jedną z genetyki, a teraz jedną za fizykę. Dziwne prawda? Dawno jedynek nie miałam, a tu mi się trafiły jakieś. Pierwszyraz w technikum trafiają mi się takie i to jeszcze za byle co. NO, ale uczeń bez jedynki to jak żołnierz bez karabinu, tylko szkoda, że ta fizyka tak na nowy semestr się zaczyna. Uhh. Jedyne też co dobre mnie już spotkało to to, że nie muszę już chodzić na dodatkowy angielski. Skończyliśmy tego dziny w tym tygodniu i jest am besten, no co, nie powiem the best, bo chcę am besten. Wkońcu u mnie niemiecki na pierwszym miejscu jest. Eh, rozpaczam nad tym drenażem,a się nie uczę. Trudno, jutro należy zrobić sobie porządną kawę i wziąć się za naukę. Ostatnio zaczęłam czytać książki i ich nie kończyć. Muszę doprowadzić do końca te co zaczęłam, bo zaczynam i nie kończę. Zamało sumienna jestem. Zaczęłam: “Potop”, “Przeklętą barierę”, “czarny romans”, “kochankowie mojej mamy”. Jedyne co skończyłam to sagę “zmierzch”. Zła nie była. Muszę przyznać, że autorka miała wyobraźnię. Załatwiłam sobie dodatkową godzinę z matematyki. Im jest ich więcej tym lepiej, bo naprawdę jej nie umiem. ocenę mam 4, ale cóż mi po tym jeśli puki co nie mam predyspozycji do zdania matury. Czy ja kiedykolwiek z czegoś miałam? Tak poważnie się zastanawiając to nie. Bo niemiecki idzie mi na bakier. Nie mam kiedy się uczyć. Kiedy? Jak ja mam 150 innych rzeczy do zrobienia? Naprawdę nie ma kiedy. Na nic nie mam czasu. Ja tak narzekam, ale taka prawda. Uwierzcie. I gdzie ten niemiecki? Nie mam chwili, aby pokuć spokojnie i zająć się tylko nim. Jak mi tu nad głową anatom mędzi, że teścik jutro. Taki przykład daje, albo masażystka: “- uczcie się teorji, bo ciężko będzie”. Nie mówię tu o nich po złości, ale poprostu przedstawiam to tak, że jest naprawdę dużo obowiązków. Matma? \Też jej nie umiem. Jestem cięka z geometrji. A polski? Jak są jakieś tam gotowe klucze odpowiedzi i ja się w nie nie wpasuje to już matury nie mam. Więc co to za biznes? Powiadam ja wam co? Hm. Dziwne. Ostatnio nauczyłam się drukować z drukarki braillowskiej w naszej pracowni informatycznej. Będę mogła sama to robić i nikomu nie będę się prosiła o łaskę żeby mi wydrukowali. Miałam wos na maturze zdawać, ale nie wiem czy się podjąć. Ba, rozszeżony. Moja historyca, haha, myśli, że ja go dalej chcę zdawać, a ja chyba nie chcę. Eh, kobieta zmienną jest. Jutro więcej napiszę. Idę zaraz sobie.
Już późno. 12.04 w nocy.
xxxx…
Ohoho. Witajcie moi drodzy.
Dziś jest czwartek 26 stycznia. Mówiłam, że nie zdąże napisać wszystkiego, bo dużo nauki mam. Udało mi się jednak dziś przyjść ze szkoły i jakimś cudem ponaprawiać mojego jawsa, zainstalować poprawnie Agatę no i zrobić tak, aby sapi 5 było widoczne w klango, oraz uruchomić despeech’a. Poprostu bosko. Nie wiem jak to zrobiłam, ale bez niczyjej pomocy dałam radę.
U mnie dość dużo się dzieje. Obiecałam, że coś wam napiszę apropo mojej klasy i Zgierza, ale chyba nie chcę mi się do tego wracać, bo już problem chyba jest rozwiązany, a okarze się to zaraz na kolejnym wyjeździe. Jeśli nie będzie rozwiązany to do niego wrócę i najwyrzej wszystko opowiem.
Byłam w kinie w poniedziałek na tych dwóch filmach z audiodeskrypcją. Jeden był dokumentalny, a drugi taki śmieszny. Akcja działa się w Chinach. Natomiast we wtorek byłan właśnie “na “w ciemności”. NO i powiem, że film wstrząsający. Na podstawie książki Krystyny Chiger “dziewczynka w zielonym sweterku”.
Właśnie zaraz będę tą książkę czytać.
Niedługo mam ferię. Jutro pójdę do szkoły, a potem to niech dzieje się co chce.
Zaliczyłam dziś ten potężny drenaż. Przełożyła nam pani.
Praktyki nie zaliczałam.
Chyba zadobre oceny nie będą z tej teorji, ale cóż.
Inne sprawdziany też pozaliczałam, po feriach mam więc matematykę, historię, anatomię, fizykoterapię praktykę i teorię, drenaż praktykę, geografię, angielski i nie wiem co jeszcze.
W każdym razie nie zwarjowałam i uczyć się nie będę poza anatomią.
Jutro napiszę więcej, bo dzisiaj jakoś strasznie mi się nie chcę, a nie chciałabym pisać z przymusu i nieskładnie.
xxxx…
Jednak powróciłam do pisania. Byłam wtedy bardzo zmęczona. Jako, że dzisiejszej nocy spałam tylko 4 godziny, bo musiałam się uczyć. Opowiem wam jednak dzisiejszą pewną bardzo ciekawą sytuację, która zdarzyła się u mnie na niemieckim. O filmie nie będę się długo rozpisywać, bo każdy wie jakie są filmy o żydach. Powiem jednno, że ten, który ostatnio oglądałam jest poprostu strasznie przejmujący i bardzo realistycznie nakręcony. Potem miałam w nocy koszmary przez niego. No, ale powrócę do niemieckiego.
Mieliśmy sprawdzian z dativu. Odmienialiśmy rodzajniki przez przypadek w zdaniach z przymiotnikami. Wiadomo. nie chcę się chwalić, ale z klasy mojej masaż, bo chcę przypomnieć, że my masaż i biuro mamy oddzielnie prowadzone lekcje językowe. Inne ogólne mamy razem, ale językowe oddzielnie, bo biuraliści mają też angielski zawodowy. W każdym razie ja z niemieckiego dostałam piątkę. Moja koleżanka Wiola też ją dostała. Ona chcę tu podkreślić zawsze była słaba z niemieckiego. Jej główną pomocą byłam ja. Zawsze jej pomagałam. A dziś sprawdzian był z jakichś zdań z ćwiczeń.
Można więc było nauczyć się na pamięć i zgłowy. Ja jednak czegoś takiego nie preferuję, bo po co? Umiem odmieniać to bez problemu odmieniłam sobie wszystko jak należy. NO, a Wiola jeszcze przed sprawdzianem mówiła, że ona też zdań nie umie na pamięć tylko umie odmieniać. Napisała kartkówkę na piątkę. Super, ale wydaje mi się, że ściągnęła. Słuchajcie, nie chcę być wstrętna, ale znam możliwości swoje i możliwości Wioli. Moja piątka w porównaniu z jej jest czysta i uczciwa, anie ściągana. Na klasówce było zdanie nie wiem czy dokładnie takie, ale. Ich fahre nach Deutschland. Ja po klasówce, no wiecie, skoro jest taka genialna to zadałam jak będzie, że jadę do Berlina.
Zamiast Ich fahre nach Berlin powiedziała Ich fahre zu Berlin. To chyba już mi powiedziało samo za siebie, że nie zna się na tym co pisała i, że nie umie. Potem jak ją o to zapytałam to się zbulwersowała, że czemu ją pytam, że pewnie chcę sprawdzić czy ona nie ściąga.
A powiedzcie mi, gdyby umiała to przecież by się nie bulwersowała.
Czyż nie? Odpowiedziałaby mi dla świętego spokoju. Ale on amusiała temat podrążyć. A ja potem pożaliłam się moim niewidomym znajomym Agacie i Damianowi. A wiola na lekcji angielskiego następnej, którą mieliśmy po niemieckim mówi: :”- takich rzeczy się nie mówi na przerwie. Ja wszystko słyszałam”. A ja jej na to: “- to dobrze, nie muszę powtarzać”. Ona upiera się, że nie ściągała.
Mogłaby się przyznać, że ściągała. Pozatym pani nawet dyktowała do zeszytu, że nach to się pisze i przy miastach i przy państwach.
Jeśli się uczyła to chyba powinna to wiedzieć, a ona zdania zerżneła ze ściągi. Jeśli gramy uczciwie to wszyscy. Ja nigdy nie wybaczę szkole, że posądzili mnie o ściąganie. Teraz mam prawo w moim mniemaniu dodać oliwy do ognia. Nikt mnie za to nie przeprosił, a ja też nie pozwole sobie żeby oni ściągali. Nie odezwę się do Wioli. Nie wiem skąd we mnie taka upartość ostatnio, ale chyba jest słuszna. Nie jestem w żadnym wypadku zazdrosna o jej piątkę z niemca. O co? Skoro ja też ją mam? Mam tylko pretensję o to, że jej piątka nie była uczciwa. Jeśli już ma zamiar rywalizować to uczciwie, anie kłamiąc i ściągając.
Uhh, co za okropność.
Chyba dodam ten wpis zachwilkę, bo niedługo zrobi się on strasznie wielki i wyjdzie z niego książka, a nie jakieś krótkie wspomnienia.
Mam nadzieję, że rozumiecie to co miałam na myśli. Co sądzicie o tym? Dobrze zrobiłam pytając ją o te zdanie? Nasza niemka też wie, że wiola nie umie. Pozatym nawet mi nie przerwała jak zadawałam Wioletcie pytanie. Bo taka jest prawda, że jak wiola czegoś chcę to przychodzi, a jak już nie to ma mnie w dupie. mogłaby się przyznać mnie osobiście, że ściągała to dałabym jej poczęści spokój, bo się przyznała, ale ona woli unosić się dumą niż spojrzeć prawdzie w oczy, a ja też nie popuszczę.
xxxx…
Piątek. Witajcie. wróciłam ze szkoły. Dziś zdarzyły się bardzo fajne rzeczy. Nagraliśmy dwie piosenki na tegoroczny festiwal piosenki rosyjskiej. Śpiewamy zespołowo. W tym roku solo nie śpiewam. Potem okazało się, że z drenażud ostałam piątkę. Czaicie? Piątkę z tej trudnej teorji. Z tych tródnych dwóch tomów. Dałam temu radę. No aż nie do uwierzenia. Potem okazało się, że dostałam stypendium za dobre wyniki w nauce. Chyba jednorazowe, ale zawsze coś. Jeszcze nie wiem jaka to ma być kwota. No, a teraz już mam ferie. Poprostu cudownie. Lepiej być nie mogło.
Idę wyciągnąć się na łóżku i poczytać książkę. Ostatnio Damian, moja pani od polskiego i ja czytamy książki o żydach i drugiej wojnie światowej. Dziś poleciłam pani kolejną książkę traktującą o tym temacie i stwierdziła, że jeżeli przyjdzie z kolejną książką o żydach do domu to mąż ją wyrzuci. Hah, bo uznał, że zadużo kasy wydaje jego żona na książki. Hehe, ale czytanie wciąga. naprawdę. Teraz już na serio wrzucam wpis na bloga.
Filed by skrzypenka at 5:16 pm under mój pamiętnik
Ja jeszcze dwa tygodnie mam do ferii, a jeszcze przed feriami konkretnie za w najbliższym tygodniu mam próbne egzaminy.
. I niestety nie mam już genetyki na biologii. Fajny był ten dział.
.
Sprawdzianów w tym miesiącu też dużo miałam jak to w styczniu
Pozdrawiam i życzę udanych ferii
No, kochana, jestem straasznie dumna. Wierzyłam, że poradzisz sobie z tymi dwoma tomami i dałaś radę. I gratuluję stypendium, na pewno się przyda.
Gratuluję Ci wszystkich sukcesów! A porażkami się nie przejmuj, bo na pewno zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie i wszystko będzie dobrze! Ja też byłam w kinie na filmie “w ciemności” i również zrobił on na mnie duże wrażenie. Zaczęłam też czytać “dziewczynkę w zielonym sweterku”, żeby lepiej to wszystko zrozumieć.
Alu, ja mam genetykę, ponieważ w pewnym stopniu w szkole średniej jest ona w rozszeżeniu. dlatego nadal borykam się z tym działem. niestety. dzięki, mam nadzieje, że miło spędze ferie
Hej. Ja trochę tu napiszę, kochana, bo mnie naszło jakoś. Gratuluję tego, że sobie poradziłaś na tym wielgachnym sprawdzianie, wierzyłam w Ciebie. Widzisz, a tak się martwiłaś. Cheche, pisze Ci tak, ale czasem sama nie jestem lepsza. No ale ok, do rzeczy. Szczerze mówiąc, to wolę angielski od niemieckiego, jest dla mnie prostszy. A napiszesz, co z tymi praktykami? To znaczy jak Ci na nich poszło? Słyszałam o filmie “W ciemności”. Podobno jest bardzo poruszający, ja jednak go, jak do tej pory, nie oglądałam. Świetnie, że dostałaś to stypendium, na pewno do czegoś Ci się przyda. Pisałaś o tym, że braille sense Ci się psuje, może za część tych pieniążków go naprawisz. No, jestem z Ciebie dumna, kobito! Zdolna bestyjka jesteś i tyle. Tak trzymaj.
Miłych ferii, odpocznij wreszcie.
natrońdźik polecam tabletkiwizaksinum naprawdesomskuteczne.pozdruwkadlaciebie
dziekuje kochana, naprawde, zapamietam na przyszlosc, ale własnie zapomniałam napisac, ze sie juz lecze. zrobiłam badania i bede przyjmowac cos także jakos mam nadzieje, ze mój problem zniknie. ehh, bo naprawd ejest to problem. cera jest ważna, a przecież treba jakos wygladac.
Lindusiu, gratuluję, jesteś fantastyczna, wspaniała i nie wiem jeszcze jaka hehe. Byłam wczoraj na filmie W ciemności, ciężki, ale niezwykle ciekawy. Samych sukcesów Ci życzę, Skrzypeńko.
Jak przyjemnie stwierdzić, iż na Twoim blogu, Lindeczko, pojawił się nowy wpis, nie martw się, ja u siebie też bardzo dawno nie pisałam, może uda mi się niebawem to nadrobić.
Gratuluję sukcesów i życzę Ci, Kochana, spokojnych oraz radosnych ferii, u nas ich czas już dobiega końca.
Serdecznie Ciebie, Linduś pozdrawiam.
Ojej to chyba najdłuższy wpis, jaki ktokolwiek kiedy kolwiek zamieścił na blogu hehe
Gratuluję wszystkich sukcesów i życzę kolejnych.
Pozdrawiam.
Aleś zapodała kobitko che, che. Mam o czym pisać.
Też mam kłopot z trądzikiem, ale ostatnio nawet mi nie dymi, bo staram się zdrowo jeść. Najgorzej mam po czekoladzie, więc jem ją tylko wtedy, gdy mnie wybitnie najdzie. Oriflame ma super preparat do nanoszenia punktowo na te białe, bolące pryszczydła. Fakt, sporo kosztuje, ale przynajmniej mi skutkuję. Piszę tak, bo wiadomo, różnie może się zdarzyć - każdy organizm reaguje inaczej.
Co do ściągania, to nie bardzo się z Tobą zgadzam, a pani od niemieckiego nie zadymiła pewnie dlatego, że nie złapała Wioli na gorącym uczynku. Jak jej się udało to ok i faktycznie nie ma czego rozgłaszać. Wiesz co myślę? Ciebie tak wyciorali, bo się zburzyłaś, że nie, że ty uczciwie… Nawet jeśli to była prawda, czasem nie warto przekonywać innych - oni i tak wierzą w co tam sobie chcą. Ich prawo, a Ty, gdybyś wzruszyła ramionami ze słowami: dziś ja, jutro ty - grunt to mieć fuksa - nie miałabyś wielkiej jazdy, o której napomykasz. To naturalne, że uczniowie ściągają, a tych, którzy się o to za głośno burzą, raczej się nie lubi. Sama nie chcesz ściągać, to nie ściągaj, ale nie przeszkadzaj innym.
Ach, pani za dużo wydaje na książki? Matko i córko, lepiej niech nikt nie pyta, ile ja dziś zostawiłam kasiury w Merlinie. O tym jak trzepię naszą bibliotekę miejską nawet nie wspomnę. Oczywiście nikt się nie burzy, bo żyjemy w idealnej symbiozie: oni wiedzą, że skanuję celem przeczytania, ale że za każdym razem dostają ode mnie książki w darze… Myślę, że taka gra jest fair - obie strony mocno zadowolone i skore do współpracy, a i czytelnicy na tym korzystają, bo często przynoszę tytuły, których nie mają w ogóle w katalogu opac.
Masz ferie? O, może zatem Beatka pojawi się na horyzoncie? Może Riddle well Volderino Dymini rozdział 27 i dalej wrzucisz? Ja muszę przysiąść do mojej Caroline Ann, ale cholibka, nieodmiennie brak mi czasu. Albo lotom jak kto głupi, albo przesypiam popołudnia niekorzystnych biorytmów, albo skanuję, no i na koniec - przeglądam neta. Nawet bloga traktuję nieco po macoszemu - wiem, że źle robię.
A wiesz, że mój milestone zdechł mi był na amen? Nie inwestuję w niego, bo:
1 Nigdy nie działał zadymiarz jeden tak, jak powinien,
2 Naprawa najprawdopodobniej wyniosłaby mnie więcej niż koszt samego urządzenia, więc…
Nabyłam udźwiękowiony dyktafon Olympusa z możliwością odczytu txt i właśnie w przyszłym tygodniu, ma mi przyjść ta miejmy nadzieję szczęśliwa przesyłka z Agito.
Wolałam poszukać szczęścia na wolnym rynku - parametry urządzeń tyflo-zdzierców są wprost żenujące, a ich cena jest taka, że trochę dołożysz i masz najbardziej wypasionego ipoda od Apple. Ot i bez łachy tyflo!
W ogóle szok, że Klango jeszcze zipie - ciekawe jak długo. Głosy Iwona już padły, translator również nie działa, youtube to już zapomniałam, że było, a ankiety wg języka udało mi się po raz ostatni przejrzeć w poprzednim życiu - dawno i nie prawda.
To co? Kiedy wbijasz się na wordpress? Ja zainstalowałam w Czwartek Windows live. Do fazy testowej muszę dopłynąć, ale na pewno przysiądę - kiedyś. Mozilka dobrze sobie radzi i całkiem czytelnie się śmiga, więc - czekam. Pozdrowionka serdeczne.
wsumie masz racje, nie bedę się burzyć o ściąganie. o belli mam bardzo intrygujący wpis, jest on na moim kompie i zaraz wrzuce. skanowanie słownika łacińskiego mnie dobiło, bo zeskanowałam całe i zapisało jako obrazki, ba, jeszcze nie wszystkie strony rozpoznało i nie wiem dlaczego. na trondzik to juz byłam u lekarza. coś mi tam zapisze i zobaczymy co z tego wyjdzie. na wortpreasa no muszę przysiąść, ale nie wiem wsumie kiedy. muszę się z tym zapoznać.jakiego ty olympusa kupiłaś? i za ile jeśli mogę spytać? jak mówi po polsku to świetnie, i czy ma kartę pamięci? napewno nagrywa lepiej niż milestone. mnie milestone służy, ja bez niego to jak bez ręki, tylko ania w nim się zacina, wobec czego ksiażki przerabniam przez despeecha